Kasabian

i

Autor: Facebook/Kasabian

Recenzja

Kasabian powrócił z zestawem stadionowych przebojów. Grupa wydała album "Happenings" [RECENZJA]

"Fire", "Club Foot", "Underdog", "L.S.F." i... można byłoby tak jeszcze długo wymieniać. Brytyjska formacja Kasabian ma na swoim koncie mnóstwo przebojów. Do tej listy z pewnością dojdzie kilka utworów z najnowszego studyjnego albumu "Happenings", który właśnie się ukazał.

Formacja Kasabian wydała nowy album

Grupa, która powstała w 1997 w Leicester, od samego początku swojej działalności opierała się na dwóch wokalistach. Tom Meighan był frontmanem z prawdziwego zdarzenia, z kolei Sergio Pizzorno, grający również na gitarze, muzycznym szefem, odpowiadającym także za teksty. Dlatego więc komunikat z 2020 roku, w którym ogłoszono, że Meighan nie jest już w składzie Kasabian mocno zaniepokoił fanów. Choć od razu zaznaczono, że zespół będzie kontynuował działalność. Nie zatrudniono jednak nowego wokalisty, wszystkie obowiązki spadły więc na Pizzorno.

Pierwszy album po kluczowej zmianie jednak nie przekonywał. Słuchając "The Alchemist's Euphoria" (2022) ciężko było, mimo tytułu, odczuwać pozytywne emocje, bo znalazło się na nim sporo zbędnych kompozycji. Na szczęście, muzycy Kasabian szybko nagrali kolejny krążek, dzięki któremu powróciła we mnie wiara w ten zespół. 

"Bohemian Rhapsody" to rockowy utworów wszech czasów? Tak twierdzi znany muzyk!

Tym razem Sergio Pizzorno nie chciał przekombinować. Lider ekipy z Leicester obrał sobie następujący cel: całość ma być wypełniona hitami. I tak też się stało. Na "Happenings" znalazło się 10 utworów i żaden z nich nie przekracza czterech minut. Tym samym muzycy Kasabian wypuścili w świat najkrótszy album w swojej dyskografii (trwa ledwie 28 minut), gdzie nie ma mowy o wypełniaczach. Czuć, że wstąpiła w zespół zupełnie nowa energia.

Ósmy studyjny krążek twórców "Fire" jest, rzecz jasna, dość eklektyczny. Do tego fani Kasabian już dawno temu się przyzwyczaili. Pizzorno, który tradycyjnie jest podpisany pod wszystkimi utworami, ma głowę pełną pomysłów i, przede wszystkim, smykałkę do melodii. Z takim darem trzeba się po prostu urodzić. Trudno jest bowiem wskazać na "Happenings" coś, co nie wpada od razu w ucho. 

Jest rozmarzony "Darkest Lullaby", który sporo zawdzięcza muzyce disco, niezwykle wakacyjny "Coming Back Me to Good" idealnie nadający się na wszelakie duże festiwale czy "Italian Horror" z obowiązkowym "ooo", które zachęci każdego do wspólnego śpiewania w trakcie koncertów. 

Album, który uzależnia 

Panowie z Kasabian chętnie flirtują z elektroniką. Świadczy o tym chociażby doskonały singiel "Call". To numer z cyklu: kto nie skacze, ten z... Głośno na pewno trzeba słuchać "Hell of It", który jest oparty na agresywnym bicie (dołóżmy do tego quasi-rapowanie lidera zespołu). Osoby, które chciałyby otrzymać więcej gitar, ucieszą się z pewnością z najszybszego, i także najkrótszego, w zestawie "How Far Will You Go". Sporo rockowego pazura odnajdziemy także w "Passengers" (zaczyna się niczym klasyczna ballada, ale później całość się rozkręca). A jeśli ktoś chciałby złapać trochę oddechu, to w środku "Happenings" grupa umieściła "G.O.A.T." z "łkającą" partią gitary i "kosmicznymi" dodatkami. 

Nie będę ukrywał, że miałem obawy, co do poziomu następcy "The Alchemist's Euphoria". Obawiałem się, że bez Toma Meighana formacja Kasabian nie będzie w stanie ponownie wzlecieć wysoko. Jak się okazało: byłem w błędzie. "Happenings" to krążek, który uzależnia. Niecałe dwa kwadranse mijają bardzo szybko, dlatego od razu chce się włączyć całość jeszcze raz i jeszcze raz... 

Najlepsze utwory z albumu: "Darkest Lullaby", "Coming Back to Me Good", "Passengers", "Italian Horror"

Ocena: 8/10

Michael Jackson świetnie odnajdywał się w rocku! Oto TOP5 najlepszych na to dowodów: