Mike Patton zabrał głos ws. przyszłości Faith No More. "Myślę, że wszyscy w pewien sposób czuliśmy koniec"
Nie da się ukryć, że historia amerykańskiej formacji Faith No More jest dość burzliwa. Grupa ta powstała pod koniec lat siedemdziesiątych i narobiła sporo szumu na rynku muzycznym na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. W 1998, po nagraniu sześciu studyjnych wydawnictw, zespół się rozpadł. W 2009 doszło jednak do reaktywacji Faith No More a sześć lat później na rynku ukazał się kolejny krążek, Sol Invictus.
W sierpniu 2016 grupa po raz ostatni pojawiła się na scenie. Choć na 2021 i 2022 muzycy mieli zaplanowane koncerty, to ostatecznie nie doszły one do skutku. Jak tłumaczono: powodem były problemy psychiczne wokalisty Mike'a Pattona. Później w obozie FNM zapadła cisza. W ubiegłym roku ws. powrotu zespołu na scenę głos zabrał klawiszowiec Roddy Bottum. I nie miał on dobrych wieści dla fanów. – Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żebyśmy wrócili i zagrali jeszcze parę koncertów – powiedział muzyk w wywiadzie dla Alternative Nation.
Teraz natomiast milczenie przerwał Patton.
Wokalista także odarł ze złudzeń miłośników twórczości Faith No More. Patton, w podcaście Consequence‘s Kyle Meredith With…, został zapytany o to, czy podczas trasy w 2016 przeczuwał, że może to być definitywne domknięcie historii zespołu. – Wtedy tak nie myślałem, ale teraz... Z perspektywy czasu uważam, że tak było. Myślę, że wszyscy to w pewien sposób czuliśmy, ale nie zostało to przez nikogo powiedziane na głos – wyjaśnił frontman FNM.
– To zabawne, że kiedy jesteś w zespole lub w jakiejś sytuacji muzycznej przez dłuższy czas, z tyłu głowy zawsze pojawia się myśl: "Cóż, może to już jest koniec". Nie przeszkadza mi to uczucie. Nie postrzegam go jako czegoś smutnego. Widzę to raczej jako bycie tu i teraz oraz umiejętność docenienia danej chwili, póki trwa – dodał Patton.
Wygląda więc na to, że historia Faith No More najprawdopodobniej dobiegła końca, choć znając przypadki z przeszłości: "nigdy nie mów nigdy".
Mike Patton skupia się na Tomahawk. Supergrupa powraca po ponad dekadzie przerwy
Tymczasem Mike Patton skupia się na projekcie Tomahawk, który w tym roku powróci na scenę po ponad dekadzie przerwy. Kwartet – w skład którego wchodzą, oprócz wokalisty, także: gitarzysta Duane Denison, basista Trevor Dunn oraz perkusista John Stanier – po raz ostatni zagrał koncert we wrześniu 2013.
Muzycy ogłosili właśnie trasę po Ameryce Północnej, która rozpocznie się w połowie lipca 2026. W roli gościa specjalnego zaprezentuje się natomiast formacja Melvins.