Gitara z obudowy starego kominka. Jak powstało legendarne brzmienie zespołu Queen

2026-05-17 13:28

Brian May wraz z ojcem skonstruowali instrument, który na zawsze zmienił historię muzyki rockowej. Słynna "Red Special" powstała z materiałów z odzysku, ponieważ młodego chłopaka nie było stać na drogi sprzęt ze sklepu. Ta domowej roboty gitara towarzyszyła mu na największych scenach świata przez kilkadziesiąt lat i do dziś pozostaje jego głównym narzędziem pracy.

Brian May

i

Autor: ddp images/BUG/EAST NEWS/ East News
Metalowe albumy wszech czasów / Eska Rock

Stary kominek i części od motocykla. Brian May zbudował gitarę za bezcen

W 1963 roku młody Brian May marzył o profesjonalnej gitarze elektrycznej, ale modele takie jak Fender Stratocaster czy Gibson Les Paul kosztowały wtedy fortunę. Ich cena wynosiła od 100 do 150 funtów, co dla rodziny utrzymującej się z pensji inżyniera było kwotą nie do przeskoczenia. Zamiast się poddać, Brian i jego ojciec Harold postanowili, że zrobią instrument sami w swojej sypialni w Feltham. Budowa zajęła im około 18 miesięcy i wymagała ogromnej cierpliwości, bo używali wyłącznie prostych narzędzi ręcznych. Całkowity koszt materiałów wyniósł zaledwie 17,50 funta, co przy cenach sklepowych było wręcz śmieszną kwotą i pozwoliło zaoszczędzić sporo kasy.

Do budowy gryfu wykorzystali kawałek mahoniu z obudowy kominka, który pochodził z XIX wieku. Drewno było stare i wysuszone, ale miało w sobie dziury po kornikach, które Brian musiał własnoręcznie zatykać kawałkami zapałek i zalewać klejem. Z kolei markery na gryfie, czyli te jasne kropki pomagające trafić w odpowiedni próg, powstały z perłowych guzików wyciągniętych z koszyka do szycia jego mamy. Nawet system wibrato był efektem genialnego majsterkowania. Sprężyny wzięli ze starych zaworów motocykla marki Norton, a ramię mostka wygięli z uchwytu od rowerowej sakwy i zakończyli końcówką plastikowego drutu do robótek ręcznych.

Sześć przełączników i stara moneta. Sekret brzmienia utworów Queen

Brzmienie "Red Special" nie przypomina żadnej innej gitary na świecie. Brianowi zależało na tym, aby jego instrument potrafił "śpiewać" i wchodził w kontrolowane buczenie oraz sprzężenia ze wzmacniaczem. Aby to osiągnąć, on i ojciec mocno kombinowali z elektroniką. Zamiast standardowych rozwiązań, zamontowali aż 6 małych przełączników. Dzięki nim muzyk mógł włączać i wyłączać poszczególne przetworniki oraz odwracać ich fazę, co dawało łącznie 27 różnych kombinacji dźwięku. To właśnie dzięki temu w piosence "Bohemian Rhapsody" słyszymy ten charakterystyczny, nosowy ton w solówce.

Brian chciał gitary, która nie tylko dorówna Fenderom i Gibsonom, ale będzie wchodziła w muzyczne, kontrolowane sprzężenie zwrotne – stwierdził jeden z biografów zespołu Queen

Co ciekawe, Brian May od dekad nie używa zwykłych, plastikowych kostek do gry. Zamiast nich stosuje starą, brytyjską monetę sześciopensową. Sześciopensówka ma ząbkowane krawędzie, które przy uderzeniu w struny dają specyficzny, metaliczny atak i charakterystyczną chrypkę. Kiedy w 1971 roku Wielka Brytania wycofała te monety z obiegu, artysta musiał zrobić solidne zapasy, a po latach Mennica Królewska wybiła nawet specjalne serie monet z jego wizerunkiem, żeby miał czym szarpać struny na koncertach.

Wierność jednemu instrumentowi. Kiedy legendarna gitara musiała ustąpić miejsca innym?

Choć "Red Special" stała się fundamentem brzmienia Queen i słychać ją na każdym z 15 albumów studyjnych, zdarzały się rzadkie sytuacje, gdy Brian sięgał po inny sprzęt. Najsłynniejszym przykładem jest utwór "Crazy Little Thing Called Love", w którym Freddie Mercury chciał uzyskać klimat klasycznego rock and rolla. May uznał wtedy, że jego domowa gitara brzmi zbyt grubo i ciepło, więc użył Fendera Telecastera, żeby uzyskać odpowiednie, ostre cykanie. Podobna sytuacja miała miejsce przy piosence "Long Away", gdzie potrzebował brzmienia gitary 12-strunowej i wybrał instrument marki Burns. Mimo tych kilku wyjątków, niemal każda wielka solówka i potężny riff kapeli powstały na drewnie ze starego kominka.

Własne miejsce w samolocie i renowacja po latach. Jak dzisiaj miewa się instrument?

Po ponad 30 latach ciągłego grania na stadionach i w studiach nagraniowych, gitara zaczęła się po prostu rozpadać. Pod koniec lat 90. niektóre elementy trzymały się na zwykłej taśmie klejącej, a lakier był mocno wytarty od potu i uderzeń monetą. W 1998 roku instrument trafił w ręce lutnika Grega Fryera, który przeprowadził gruntowną renowację. Fryer był tak skrupulatny, że zrobił nawet prześwietlenia rentgenowskie korpusu, żeby sprawdzić, jak Harold May wyciął puste komory w środku. Do polerowania użyto między innymi specjalnej pasty z apteki, którą stosuje się w protetyce dentystycznej, aby przywrócić "Red Special" jej dawny blask.

Dziś ten grat jest traktowany jak najcenniejszy skarb i narodowa relikwia. Brian May nigdy nie nadaje go jako bagaż w samolocie, bo bałby się, że ktoś go zniszczy lub ukradnie. Zamiast tego instrument podróżuje w pierwszej klasie na własnym, wykupionym miejscu siedzącym, a nad jego bezpieczeństwem czuwa specjalny ochroniarz techniczny. Mimo że powstały profesjonalne kopie tej gitary, nazywane przez muzyka imionami Beatlesów, to właśnie ten egzemplarz zbudowany w sypialni z tatą wciąż pozostaje najważniejszym elementem jego życia.

Dobrze znasz twórczość Queen? Dopasuj utwór do albumu brytyjskiej ikony rocka w quizie!
Pytanie 1 z 10
Z którego albumu pochodzi "Killer Queen"?