Rainbow i historia albumu Rising. To prawdziwe arcydzieło
Kiedy w 1975 roku Ritchie Blackmore, po raz pierwszy, opuścił Deep Purple, wielu sądziło, że to koniec jego dominacji na rockowej scenie. Gitarzysta miał jednak inny plan. Postanowił stworzyć zespół, który połączy ciężkie riffy z barokową estetyką i mistycznymi opowieściami. W ten sposób na rynku muzycznym pojawił się Rainbow.
Blackmore do współpracy zaprosił muzyków z grupy Elf, w tym wokalistę Ronniego Jamesa Dio obdarzonego niezwykłym głosem. Debiutancki krążek, Ritchie Blackmore's Rainbow, ukazał się już w 1975. Nie wszystko jednak podobało się gitarzyście, który znany jest ze swojego trudnego charakteru i dążenia do perfekcji. Miał sporo "ale", co do kompanów z zespołu. Szybko doszło do pierwszych zmian w Rainbow. Ze składem pożegnali się basista Craig Gruber, perkusista Gary Driscoll oraz klawiszowiec Mickey Lee Soule. Na ich miejsce przyszli: Jimmy Bain, Cozy Powell i Tony Carey.
W nowej konfiguracji personalnej grupa mogła udać się Pirate Sound Studios w Los Angeles, aby tworzyć utwory z myślą o drugim albumie. Później w końcu zadebiutowali na żywo. Premierowy występ Rainbow odbył się 10 listopada 1975 w hali Syria Mosque w Pittsburghu. Już wtedy publiczność mogła usłyszeć m.in. Do You Close Your Eyes, Stargazer i A Light in the Black, czyli kompozycje, które znalazły się na Rising.
Konkretny zamysł
Muzycy następnie przenieśli się do domu zlokalizowanym w bawarskim mieście Fürstenfeldbruck, aby przećwiczyć zgromadzony materiał. W lutym 1976 rozpoczęły się właściwe prace. Wybrano studio Musicland w Niemczech, które należało do włoskiego muzyka Giorgio Morodera. Ritchie Blackmore doskonale znał to miejsce, bo nagrywał tu wcześniej z Deep Purple. Zresztą, pierwsza płyta Rainbow również nabierała kształtów w Monachium. Nagrania trwały zaledwie kilkanaście dni. Atmosfera była gęsta od kreatywności, ale i rygoru, jaki narzucał gitarzysta. – Zamysł był taki, aby spróbować uchwycić to tak szybko, jak tylko się da. To nie była płyta wymyślona przy biurku. Powstała w sposób spontaniczny, a wkład muzyków jest taki, jaki się słyszy, i prawdopodobnie dlatego jest to jeden z naszych lepszych albumów – przyznał Powell, cytowany w książce Black Night, nieautoryzowanej biografii Blackmore'a autorstwa Jerry'ego Blooma.
Lider Rainbow stworzył idealny duet z Dio. Pierwszy przynosił mroczne, neoklasyczne riffy, a drugi dopisywał do nich teksty o smokach, zamkach i odwiecznej walce dobra ze złem. Produkcją Rising zajął się legendarny Martin Birch, który potrafił okiełznać ego muzyków i wydobyć z nich to, co najlepsze. Warto też wspomnieć, że album – jak wspominał perkusista w wywiadzie dla Record Collector w 1996 – w większości został "nagrany w jednym lub dwóch podejściach, z kilkoma późniejszymi dogrywkami".
Krótka sielanka
Rising ukazał się 17 maja 1976 nakładem Oyster Records. Całość nie odniosła natychmiastowego sukcesu komercyjnego (48. miejsce na liście w USA oraz 11. w Wielkiej Brytanii). Z czasem drugi album Rainbow urósł do rangi dzieła iście kultowego. Jego koncertowa promocja rozpoczęła się w czerwcu 1976. Ekipa wyruszyła w sześciomiesięczną trasę. Sielanka wewnątrz zespołu nie trwała zbyt długo. Na początku 1977 Blackmore postanowił bowiem wyrzucić Baina i Careya. Zresztą zmiany w składzie na stałe wpisały się w historię Rainbow. – Nigdy nie zwolniłem nikogo, kto wykonywał naprawdę dobrą robotę – tłumaczył gitarzysta w wywiadzie dla Guitar Player w 2026.
Jakie ciekawostki skrywa album Rising? Tego dowiecie się z galerii, którą umieściliśmy na samej górze niniejszego artykułu.