Doug Aldrich (eks-Whitesnake) wspomina swoją walkę z rakiem. "W chwili diagnozy myślisz tylko o tym, że musisz zachować spokój"
Pod koniec września 2024 roku formacja The Dead Daisies poinformowała, w mediach społecznościowych, że gitarzysta Doug Aldrich jest poważnie chory. – Niestety u Douga zdiagnozowano uleczalnego raka gardła – napisali wówczas muzycy.
Gitarzysta przeszedł skomplikowaną operację i radioterapię. Na szczęście, Aldrich jest dziś wolny od raka. Ostatnio muzyk opowiedział, w jednym z wywiadów, o swojej walce o powrót do zdrowia.
Wszystko zaczęło się od małego guzka na szyi, którego gitarzysta zauważył w maju 2024. Choć nic go nie bolało, Aldrich nie zamierzał tego lekceważyć. Diagnoza była jednak bardzo poważna. – Leżałem w łóżku z żoną, dzieci spały obok, gdy zadzwonił lekarz. Nigdy nie dzwonił wieczorem. Powiedział krótko: "Wyniki testów są pozytywne. To nowotwór". W tamtej chwili jedyne, o czym myślisz, to to, że masz rodzinę i musisz zachować spokój, żeby ich nie przerazić – powiedział muzyk The Dead Daisies w wywiadzie dla The Hair Metal Guru.
Muzyk szybko trafił pod opiekę specjalistów. Operacja była skomplikowana, a lekarze musieli usunąć migdałek oraz węzły chłonne. – Moja żona bardzo mi pomogła, żebym przez to wszystko przeszedł. Zachowałem dobre nastawienie. Starałem się odpowiednio odżywać, dbać o wagę, jak tylko mogłem, aż w końcu udało mi się skończyć radioterapię. Zrobiłem badania i wyniki wyszły bardzo dobre – dodał Doug Aldrich.
Doug Aldrich w przeszłości współpracował m.in. z Ronniem Jamesem Dio i grał w jego zespole Dio (2002–2003, później okazjonalnie jako muzyk koncertowy). W 2003 dołączył natomiast do formacji Whitesnake. Występował w niej ponad 10 lat. Po odejściu skupił się na wspomnianym zespole The Dead Daisies, który ma na swoim koncie już siedem studyjnych albumów (gitarzysta zagrał na pięciu z nich). W ramach ciekawostki można dodać, że w 1982 roku wziął udział w przesłuchaniu do zespołu Kiss. Ostatecznie jednak nie dołączył do legendarnej formacji jako następca Ace'a Frehleya.