Dramatyczne wyznanie Courtney Love. Wokalistka otarła się o śmierć
Courtney Love zawsze szokowała bezkompromisowym wizerunkiem i kontrowersjami. Tym razem jednak wdowa po Kurcie Cobainie z Nirvany podzieliła się w sieci niezwykle bolesnym wspomnieniem ze swojego życia. Artystka opowiedziała o dramatycznych chwilach związanych z problemami zdrowotnymi.
Love zdradziła, że jej organizm w pewnym momencie całkowicie odmówił posłuszeństwa, a lekarze nie dawali jej wielu szans na powrót do zdrowia. Dramat rozpoczął się po przeprowadzce gwiazdy do Wielkiej Brytanii. Z każdym dniem czuła się coraz gorzej.
Sytuacja była na tyle poważna, że artystka schudła do 44 kilogramów, a na jej głowie zaczęły pojawiać się prześwity spowodowane masowym wypadaniem włosów. Lekarze nie wiedzieli, co robić, i zaczęli przygotowywać ją na najgorszy scenariusz.
Moje ciało po prostu odmówiło posłuszeństwa. Po prostu wybuchło i spędziłam mnóstwo czasu w szpitalach. O mało nie umarłam. Straciłam wszystkie włosy, ważyłam około 45 kg. Lekarze mówili mi, że umrę, ale im nie wierzyłam – powiedziała w nagraniu udostępnionym na Instagramie.
Pomimo tragicznych prognoz wokalistka stanowczo odrzucała wizję własnej śmierci. Jak wyznała w opublikowanym wideo, udało jej się wygrać z chorobą, co sama nazywa absolutnym cudem. Artystka nie zdecydowała się jednak zdradzić z jakimi problemami natury zdrowotnej się zmagała.
Choroba wpłynęła na twórczość Courtney Love, opóźniając wydanie jej pierwszej solowej płyty od ponad 20 lat. Podczas tworzenia nowego materiału wokalistka sądziła, że będzie to jej ostatnie dzieło.
– Zrobiłam dokładnie taki album, jaki zawsze chciałam po sobie zostawić. Większość czasu spędziłam w szpitalu, ale gdy tylko mogłam, pisałam i nagrywałam. Bardziej niż czegokolwiek innego pragnę koncertować. I chcę śpiewać. To sprawia, że moja dusza i ciało są szczęśliwe – wyznała.
Przypomnijmy, że Love wydała, do tej pory, tylko jeden solowy album, America's Sweetheart z 2004.