Zamieszki pod Salą Kongresową. Pierwszy koncert Stonesów w Polsce przeszedł do historii
Choć dziś trudno w to uwierzyć, zdobycie biletów na pierwszy koncert The Rolling Stones w Polsce graniczyło z cudem. Był 17 kwietnia, a w przyszłym roku od tego wydarzenia minie 60 lat. Wejściówki do Sali Kongresowej otrzymywali głównie partyjni działacze, ale pod Pałacem Kultury zebrał się dziesięciotysięczny tłum zdesperowanych fanów.
Porządku pilnowała milicja, a atmosfera gęstniała z minuty na minutę. W końcu doszło do zamieszek. Dla polskich fanów możliwość zobaczenia legendarnego zespołu za żelazną kurtyną była nie tylko muzycznym świętem, ale też formą buntu. Mimo że jakość dźwięku wewnątrz sali pozostawiała wiele do życzenia, ten wieczór na zawsze zapisał się w pamięci uczestników. Od tamtej pory Stonesi zagrali w naszym kraju jeszcze trzy razy.
Znali się od dziecka. Przyjaźń Jaggera i Richardsa przetrwała największe burze
Historia The Rolling Stones to opowieść o przyjaźni, która przetrwała ponad sześć dekad. Mick Jagger i Keith Richards chodzili do tej samej szkoły w Dartford, jednak z czasem ich drogi się rozeszły. Los ponownie połączył ich w 1961 roku na peronie kolejowym. To przypadkowe spotkanie zapoczątkowało jedną z najważniejszych współprac w dziejach rocka.
Ich relacja nie zawsze była idealna. Największy kryzys nadszedł w latach 80., gdy Jagger zdecydował się na nagranie solowego albumu. Richards uważał, że wokalista powinien skupić się na zespole. W swojej autobiografii „Life” nie szczędził koledze gorzkich słów, porównując ich więź do małżeństwa lub braterskiej relacji. Mimo kłótni zawsze potrafili wrócić do wspólnego tworzenia.
Mick Jagger mógł zostać ekonomistą. Na scenie traci nawet cztery kilogramy
Zanim Mick Jagger stał się jednym z najbardziej charyzmatycznych frontmanów wszech czasów, jego ścieżka kariery wyglądała zupełnie inaczej. Studiował w prestiżowej London School of Economics i wszystko wskazywało na to, że czeka go przyszłość w świecie finansów. Ostatecznie miłość do muzyki zwyciężyła i porzucił studia.
Przez lata media spekulowały, że podczas jednego, energetycznego koncertu Jagger potrafi stracić nawet cztery kilogramy. W jednym z wywiadów wokalista przyznał, że od dawna interesował się tańcem. Zażartował nawet, że gdyby nie został gwiazdą rocka, mógłby zostać tancerzem baletowym z problemami z kolanami.
Słynne logo kupili za 50 funtów. Dziś jest warte fortunę
Charakterystyczne usta z wysuniętym językiem to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli na świecie. Mało kto wie, że jego autorem jest John Pasche, który w momencie zlecenia był jeszcze studentem londyńskiego Royal College of Art. Inspiracją dla projektu był wizerunek hinduskiej bogini Kali, który pokazał mu Mick Jagger.
Za swoją pracę Pasche otrzymał początkowo zaledwie 50 funtów. Gdy logo zyskało ogromną popularność, artysta dostał premię, a później tantiemy. Ostatecznie sprzedał zespołowi prawa autorskie za znacznie większą kwotę. Logo po raz pierwszy pojawiło się na okładce albumu „Sticky Fingers” w 1971 roku. Co ciekawe, autorem słynnej okładki płyty był Andy Warhol, dlatego to jemu często mylnie przypisuje się stworzenie logo. W 2008 roku oryginalny rysunek został sprzedany na aukcji za 92 500 dolarów.
Jamajskie inspiracje i album nagrany w salonie
W 1972 roku zespół poleciał na Jamajkę, by w studiu Dynamic Sounds w Kingston nagrać album „Goats Head Soup”. Dla Keitha Richardsa była to podróż, która zapoczątkowała jego wieloletnią fascynację wyspą. Muzyk zamieszkał w pobliżu St Ann’s Bay, gdzie zaprzyjaźnił się z wokalistą ska, Justinem Hindsem.
Richards zaczął grywać z lokalnym zespołem Wingless Angels, zrzeszającym muzyków z ruchu rastafariańskiego. Wiele lat później nagrał ich tradycyjne bębny i pieśni we własnym jamajskim domu. Jak wspominał w wywiadzie, była to muzyka, którą regularnie tworzyli w jego salonie – tym razem jednak wszystko zostało uwiecznione na taśmie. Jamajska przyjaźń zainspirowała też powstanie marki rumu Crossfire Hurricane, której nazwa pochodzi od pierwszego wersu utworu „Jumpin’ Jack Flash”.
Wciąż na szczycie. Zgarnęli Grammy po 18 latach przerwy
Mimo upływu dekad The Rolling Stones nie zwalniają tempa. W lipcu tego roku wydali album „Foreign Tongues”, który daje im szansę na nominacje do przyszłorocznych nagród Grammy. Ich poprzedni krążek z premierowym materiałem, „Hackney Diamonds”, ukazał się w 2023 roku po aż 18-letniej przerwie.
Płyta okazała się wielkim sukcesem i przyniosła zespołowi statuetkę Grammy w kategorii Best Rock Album. Co ciekawe, pierwszą nagrodę Grammy muzycy otrzymali już w 1986 roku za całokształt twórczości.