W czwartek 11 czerwca na jaw wyszły pierwsze fakty w tej wstrząsającej sprawie. Operator koparki natknął się na fragmenty ciał podczas wykonywania rutynowych prac ziemnych na terenie posesji w Lutoryżu. Obecni właściciele działki bezzwłocznie zaalarmowali o wszystkim organy ścigania.
Pod wskazany adres błyskawicznie pojechali funkcjonariusze policji, technicy kryminalistyczni oraz przedstawiciel prokuratury. Działkę natychmiast odizolowano od osób postronnych i otoczono policyjną taśmą ostrzegawczą. Wraz z postępem prac poszukiwawczych służby wydobywały z ziemi kolejne ludzkie szczątki.
Z doniesień Radia ESKA wynika, że mundurowi pracowali na miejscu przez całą noc, odnajdując łącznie ciała około 30 płodów. Prokuratura uruchomiła już szeroko zakrojone postępowanie ze względu na niezwykłą skalę odkrycia. Reporterzy stacji ustalili, że wcześniejszą właścicielką tego gruntu była lekarka patomorfolog. Kobieta prowadziła prywatną praktykę w regionie, a wcześniej była zatrudniona jako specjalistka w rzeszowskim szpitalu.
Jak podają radiowi dziennikarze, podejrzewana kobieta złożyła już zeznania przed lokalnymi śledczymi. Podczas przesłuchania kobieta miała potwierdzić, że zakopywała odpady medyczne na swojej działce. Organy ścigania zarekwirowały jej pełną dokumentację zawodową, a funkcjonariusze dokładnie analizują przejęte kartoteki pacjentów.
Prokuratura na obecnym etapie odmawia udzielania szczegółowych informacji o prowadzonym śledztwie. Głównym zadaniem badaczy jest teraz określenie źródła pochodzenia wydobytych szczątków oraz czasu ich przebywania pod ziemią. Równolegle trwają czynności mające na celu pełne wyjaśnienie tła tej trudnej sprawy.
Rzeszowscy policjanci wciąż konsekwentnie powstrzymują się od zabierania głosu w tym temacie. Media wciąż oczekują na zapowiedziany wcześniej oficjalny komunikat ze strony oficerów prasowych.