Spis treści
- Współczucie dla schorowanego sąsiada z Ursusa
- Inwazja prusaków w jedzeniu i ekspresie do kawy
- Kontenery śmieci wywiezione z lokalu socjalnego. Problem powraca
- Odpady i fekalia lecą na teren Przedszkola nr 418 w Ursusie
- Lokator z Ursusa wpuszcza do środka. Śmieci blokują wejście
- Ośrodek Pomocy Społecznej w Ursusie proponuje wsparcie
- Urząd Dzielnicy Ursus odpowiada na skargi przerażonych mieszkańców
Nieruchomość należy do miejskiego ratusza, a część znajdujących się tam mieszkań ma status lokali socjalnych. Nasi rozmówcy stanowczo poprosili o zachowanie pełnej anonimowości.
Współczucie dla schorowanego sąsiada z Ursusa
Rozmawiając z ludźmi z Szancera 5, oprócz oczywistej złości, bardzo szybko daje się wyczuć współczucie. Starszy pan mieszka zupełnie sam na trzecim piętrze budynku. Ma gigantyczne problemy z chodzeniem, podpiera się balkonikiem, a jego owinięte bandażami nogi regularnie zostawiają ślady krwi na schodach. Mimo ogromnego bólu, każdego dnia wędruje po okolicy. Zawsze wraca do bloku, pchając przed sobą kolejne torby pełne znalezionych śmieci. Jego małe lokum jest już całkowicie zagracone, co bardzo negatywnie odbija się na życiu sąsiadów.
Mnie jest przede wszystkim szkoda tego człowieka. On jest chory, ledwo chodzi. Powinien dostać mieszkanie na parterze i taką pomoc, jakiej naprawdę potrzebuje – mówi nam jedna z mieszkanek.
Biedny człowiek żyje wśród śmieci. Tylko jak to ma się skończyć? Sam sobie ewidentnie nie radzi – dodaje kobieta.
Inwazja prusaków w jedzeniu i ekspresie do kawy
Jedna z sąsiadek mierzy się z prawdziwą plagą insektów. Karaluchy rozeszły się po jej mieszkaniu, wchodząc do szafek z odzieżą, chemią gospodarczą i żywnością, a robaki zadomowiły się nawet w domowym ekspresie. Kobieta wciąż potwornie boi się powrotu owadów, dlatego przed ubraniem się skrupulatnie trzepie każdą rzecz. W swoim małym mieszkaniu położyła środki owadobójcze w aż czterech punktach. Inna lokatorka, mieszkająca dwa piętra niżej, regularnie spryskuje swoje drzwi specjalnymi preparatami. Insekty spacerują także po elewacji i korytarzach, a ludzie boją się, że robactwo przechodzi przez kratki wentylacyjne.
Były dosłownie wszędzie. Zagnieździły mi się nawet w szafkach z ubraniami dziecka – opowiada.
Człowiek cały czas patrzy, czy coś gdzieś nie chodzi. To naprawdę potrafi wejść do głowy – słyszymy od mieszkanki bloku.
Kontenery śmieci wywiezione z lokalu socjalnego. Problem powraca
Cały ten koszmar mieszkańców trwa od wielu lat. W przeszłości zagracone mieszkanie starszego pana zostało już raz uprzątnięte na zlecenie urzędników. Z dwudziestometrowego lokalu wywieziono wtedy aż dwa wielkie kontenery budowlane gnijących odpadów. Według relacji przerażonych sąsiadów w środku gnieździły się również szczury. Niestety spokój trwał bardzo krótko. Wkrótce potem mieszkanie znów zaczęło tonąć w śmieciach, a część wyrzucanych przedmiotów ląduje bezpośrednio za oknem, prosto na terenie pobliskiej placówki edukacyjnej.
Jak zaczęli to wynosić, chyba sami nie spodziewali się, ile tego będzie – wspomina mieszkanka.
Ktoś później musi po prostu po nim to wszystko posprzątać – mówi jedna z sąsiadek.
Odpady i fekalia lecą na teren Przedszkola nr 418 w Ursusie
Mężczyzna regularnie wyrzuca przez okno najróżniejsze odpady, przez co okoliczny trawnik musi być ciągle sprzątany przez pracowników. Sąsiedzi twierdzą, że lądowały tam nawet reklamówki wypełnione ludzkimi odchodami. Na parterze bloku funkcjonują oddziały Przedszkola z Oddziałami Integracyjnymi nr 418, gdzie również zauważono groźne insekty. To właśnie obecność robaków w placówce dla najmłodszych najbardziej przeraża lokatorów. Dyrektorka przedszkola Małgorzata Rolka odmówiła szczegółowego komentarza, odsyłając nas bezpośrednio do zarządcy budynku ze względu na wiążące ją urzędowe procedury.
Lokator z Ursusa wpuszcza do środka. Śmieci blokują wejście
Główny zainteresowany kompletnie inaczej ocenia tę dramatyczną sytuację. Twierdzi stanowczo, że stał się celem nieuzasadnionej nagonki i pomówień ze strony wrogich sąsiadów. Nie miał żadnych oporów, by zaprosić reporterów do swojego domu. Przekroczenie progu stanowiło ogromne wyzwanie, ponieważ drzwi brutalnie blokowały się o zwały śmieci. Pomieszczenie wypełniały sterty toreb i potworny smród, a wolnego miejsca prawie wcale nie było. Mimo to mężczyzna pokazał mały kawałek pustej podłogi, przekonując, że robaków u niego w ogóle nie ma. Dawny malarz traktuje zeszłe próby wysłania go na oddział psychiatryczny jako zorganizowany spisek urzędników, przez który rzekomo dostał zawału serca.
Ośrodek Pomocy Społecznej w Ursusie proponuje wsparcie
Samotny lokator nie został pozostawiony sam sobie. Jego sprawę nadzoruje Ośrodek Pomocy Społecznej, którego pracownicy dostarczają mu czasem ciepłe obiady. On sam jednak twierdzi, że jest absolutnie samodzielny i nie potrzebuje wsparcia. Szefowa dzielnicowego OPS Marzenna Szaniawska odmówiła podania szczegółów tej konkretnej sprawy. Wyjaśniła jedynie, że każdy taki przypadek wymaga ściśle indywidualnego podejścia. Jeśli w pełni świadomy dorosły odrzuca darmową pomoc, pracownicy socjalni mają bardzo ograniczone możliwości. Ostatecznością pozostaje złożenie wniosku do sądu o przymusowe umieszczenie w DPS, jednak dyrektorka nie ujawniła, czy taka procedura ruszyła na Szancera 5.
Urząd Dzielnicy Ursus odpowiada na skargi przerażonych mieszkańców
Urząd dzielnicy, który na co dzień zarządza budynkiem, doskonale zna dramatyczną historię uciążliwego najemcy. W przeszłości miasto zorganizowało już potężne sprzątanie jego zagraconej kawalerki. Mieszkańcy czują się obecnie całkowicie uwięzieni w patowej sytuacji bez wyjścia. Z jednej strony szczerze żal im schorowanego człowieka, z drugiej muszą codziennie walczyć z prusakami, trzepać ubrania i żyć w ogromnym stresie. Kryzys przybrał na sile, gdy obrzydliwe insekty dotarły do części przeznaczonej dla dzieci.
Z uwagi na ochronę danych osobowych, nie udzielamy informacji na temat naszych najemców. Jednocześnie mogę zapewnić, że znając wagę problemu, podejmujemy wszelkie możliwe działania w celu jego rozwiązania – przekazała „Super Expressowi” Agnieszka Wall, rzeczniczka prasowa Urzędu Dzielnicy Ursus.
Jemu trzeba pomóc. Ale my też nie możemy zostać z tym sami – podsumowuje jedna z mieszkanek.