Tak, trafnie założyliście, chodzi rzeczywiście o penisa. Tajemnicza scena przedstawia ludzi w otoczeniu zwierząt, a jeden z bohaterów prezentuje nam swoje przyrodzenie. Czyżby chciał się nim obronić przez drapieżnikami? A może oczekuje od nas jakiejś jego oceny? Zdecydowanie stawia nas to w kłopotliwej pozycji. Według archeologów płaskorzeźba ta jest najstarszą obecnie nam znaną formą narracji przedstawionej w ten sposób. Tylko o co w tej opowieści chodzi?
Na to pytanie możemy nigdy nie poznać odpowiedzi, bo najprawdopodobniej nie przetrwały żadne źródła, które mogłyby nam to przybliżyć. Jednak na podstawie innych artefaktów oraz wiedzy antropologicznej można próbować odcyfrować znaczenia zakodowane w płaskorzeźbie. Towarzyszącym mężczyznom zwierzętom z wielką uwagą wyrzeźbiono zęby (leopardy) i rogi (byk), są one ostro zakończone. Czasy, z których pochodzi to dzieło, to okres neolitu, kiedy społeczności łowiecko-zbierackie zaczęły osiadać w konkretnych lokalizacjach, tworzyć osady i uczyć się podstaw rolnictwa.
Wyrzeźbione zwierzęta to ewidentnie samce, do tego mamy też dwóch mężczyzn, z których jeden mocno akcentuje swoją płeć. Prawdopodobnie zatem mógł to być rodzaj alegorii cnót męskich, wojowniczości, waleczności w obliczu zagrożenia, a może talentu łowienia i ujarzmiania dzikiej zwierzyny. Tego jednak naukowcy na razie nie chcę kategorycznie określać, na podstawie tak skromnych źródeł jakie mamy, mogą jedynie snuć domysły.
Stanowisko archeologiczne Sayburç, gdzie odkryto relief, znajduje się około 56 kilometrów na wschód od Eufratu i około 32 kilometrów na północ od granicy z Syrią. Prace archeologów na tym terenie wciąż trwają, zatem możliwe, że za jakiś czas uda się pozyskać kolejne znaleziska, które pozwolą nam na lepszą rekonstrukcję prastarej opowieści.
Źródło: Antiquity