Morderstwo w Saksonii-Anhalt. Sprawca chciał zmylić śledczych śladami dzików
Sprawca brutalnego zabójstwa próbował zrzucić winę na dziki, ale jego plan ostatecznie się nie powiódł. Do makabrycznego odkrycia doszło w Niemczech, nad jeziorem Runstedter w kraju związkowym Saksonia-Anhalt. 7 października przypadkowy biegacz natknął się tam na zwłoki kobiety, które leżały w pobliżu ścieżki. W niewielkiej odległości od ciała porzucono rower, a teren wokół był gęsto usiany śladami racic. Wyglądało to tak, jakby zwierzęta zaatakowały gromadnie bezradną rowerzystkę...
W pierwszych godzinach po znalezieniu ciała funkcjonariusze brali pod uwagę wersję o nieszczęśliwym wypadku. Zakładano, że jadąca rowerem kobieta wpadła w sam środek stada dzików i została przez nie zaatakowana. Hipoteza ta wydawała się wiarygodna, bo w tych okolicach takich zwierząt nie brakuje.
Śmierć Diny G. nad jeziorem. Sekcja zwłok wykluczyła atak zwierząt
Według informacji przekazanych przez dziennik „Bild”, zamordowaną okazała się 40-letnia Dina G., mieszkanka niedaleko położonego miasteczka Braunsbedra. Kontakt z kobietą urwał się we wtorkowy wieczór.
Nagły zwrot w sprawie nastąpił po przeprowadzeniu sekcji zwłok. Wykazała ona ponad wszelką wątpliwość, że Dina G. padła ofiarą bestialskiego ataku, ale nie dzików, a człowieka. Oprawca zadał ofierze serię ciosów tępym narzędziem, celując głównie w głowę i tułów. Bezpośrednią przyczyną zgonu były rozległe obrażenia w obrębie czaszki i mózgu.
Katrin Herbst, przedstawicielka prokuratury w Halle, poinformowała już o zmianie kwalifikacji czynu. „Wszczęliśmy śledztwo w sprawie zabójstwa przeciwko nieznanemu sprawcy” – oświadczyła.
Tożsamość sprawcy i jego motywy pozostają nieznane.Rodzina i przyjaciele zamordowanej są wstrząśnięci. Niemiecka policja prowadzi intensywne poszukiwania mordercy, próbując jednocześnie zrekonstruować ostatnie chwile życia 40-letniej kobiety.