Koszmar gorszy niż w filmie "Dom dobry". Mąż zmienił jej życie w piekło. Śledczy nie uwierzyli ofierze

2026-06-01 10:51

Pod Puckiem przez lata rozgrywał się dramat, który zakończył się dopiero po ucieczce kobiety i ponownym wszczęciu postępowania. Mariusz Sz. został skazany za wyjątkowo brutalne znęcanie się nad żoną i dziećmi, a do więzienia trafili też jego bracia.

Polski Fritzl pod Puckiem i zbrodnie, które trwały latami

Mariusza Sz. porównywano do Josefa Fritzla, Austriaka, który przez 24 lata więził i gwałcił własną córkę. Annę poznał w 2004 roku, szybko doszło do ślubu, a po przeprowadzce na skraj wsi niedaleko Pucka zaczął się jej dramat. Już tydzień po ślubie uderzył ją za to, że chciała pojechać do matki. Później przemoc tylko się nasilała.

Mężczyzna coraz więcej pił, bił ją coraz brutalniej i był obsesyjnie skupiony na seksie. W 2006 roku urodziła się ich córka Ola, a dwa lata później Kamila. Gdy młodsza dziewczynka miała rok, Mariusz Sz. zakazał żonie siadania do stołu. Jadła wyłącznie resztki z miski psa Pinia, którego później także zagłodził, trzymając go przy budzie na uwięzi. Kiedy zapytała, czemu nie może jeść razem z innymi, pobił ją tak dotkliwie, że straciła przytomność, a ocknęła się zamknięta w ciemnej piwnicy. Spała na betonie, potrzeby fizjologiczne załatwiała do wiadra, a jedynym towarzystwem był szczur. W takich warunkach spędziła dwa lata.

Koszmar kobiety pod Puckiem był gorszy niż scenariusz filmu „Dom dobry”

Każdego wieczoru paraliżował ją strach, gdy słyszała zbliżające się kroki męża. Przynosił jej miskę z chlebem namoczonym w wodzie i oblanym własnym nasieniem. Patrzył, jak to zjada, a potem ją gwałcił. Celowo zwiększał cierpienie, krępował jej ręce sznurkiem i zmuszał, by jadła klęcząc. Na takie „posiłki” przyprowadzał też starszą córkę i kazał jej uderzać matkę kawałkiem drewna w głowę oraz kopać ją po brzuchu. Pewnego dnia zjawił się w piwnicy z braćmi i kolegą. Pijani mężczyźni założyli Annie worek na głowę, a ręce i nogi przywiązali do haków. Później wielokrotnie ją zgwałcili. Mariusz Sz. pobierał od każdego po 20 zł. Ponieważ im się to spodobało, wracali tam ponownie.

Ojciec znęcał się również nad córkami. Młodszą wiązał i zaklejał jej usta taśmą, by nie krzyczała i nie pytała o matkę, natomiast starszą molestował oraz zmuszał do seksu oralnego. Anna mogła opuszczać piwnicę wyłącznie przy ważnych rodzinnych uroczystościach, tak by jej bliscy niczego nie podejrzewali. Nie mówiła nikomu o tym, co ją spotyka, bo bała się, że Mariusz zabije dzieci. W czasie tortur miał jej grozić: „piśniesz, głupia k., słówko, zabiję cię i zakopię za domem”.

Mama uratowała Annę, a prokuratura w Pucku trzy razy umarzała śledztwo

W końcu Anna wyznała wszystko swojej matce, która pomogła jej uciec 28 grudnia 2010 roku. Zabrała córki i zaczęła życie od nowa. Później rozwiodła się z oprawcą. O torturach i gwałtach zawiadomiła policję, ale Prokuratura Rejonowa w Pucku aż trzykrotnie umarzała postępowanie. Śledczy nie dawali wiary ofierze, za to wierzyli sprawcy. Dochodzenie ruszyło ponownie dopiero w lutym 2016 roku po wniosku kuratora sądowego, który przeczytał pamiętniki dorastających dziewczynek opisujące szokujące wydarzenia. Wtedy Mariusz Sz. został aresztowany. Rok później Sąd Okręgowy w Gdańsku wymierzył mu karę 25 lat więzienia za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad żoną i dziećmi.

Sędzia Marta Urbańska w częściowo jawnym uzasadnieniu wyroku, bo sam proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, zaznaczyła, że zgromadzony materiał dowodowy w sposób „nie budzący wątpliwości” potwierdził zasadność zarzutów stawianych oskarżonemu. Mariusz Sz. został też zobowiązany do zapłaty Annie i córkom łącznie około 200 tys. zł zadośćuczynienia.

Nie tylko polski Fritzl skazany. Bracia Mariusza Sz. też trafili do więzienia

Za kratki trafili także bracia określanego jako „polski Fritzl” Mariusza Sz. W toku śledztwa ustalono, że od stycznia 2009 roku do grudnia 2010 roku, gdy kobieta była więziona, Andrzej i Marian Sz. wielokrotnie uczestniczyli w gwałtach zbiorowych. Wyroki wobec obu mężczyzn zapadły po ustaleniu ich udziału w przestępstwach popełnianych na więzionej kobiecie. „Pobudki godne pogardy, odrażające i powszechnie nieakceptowalne” – powiedziała o czynach oskarżonych sędzia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku Dorota Rostankowska podczas ogłaszania wyroku w 2021 roku. Andrzej Sz. usłyszał wyrok 12,5 roku więzienia, a Marian Sz. 12 lat. Obaj mogli starać się o wcześniejsze wyjście na wolność dopiero po odbyciu trzech czwartych kary.

* imiona ofiar zostały zmienione

Pokój Zbrodni - Mroczne kulisy zbrodni na Wilanowie. Karolina B. zaatakowała swojego partnera
Źródło: Koszmar gorszy niż w filmie "Dom dobry". Mąż zmienił jej życie w piekło. Śledczy nie uwierzyli ofierze