42-latek wtargnął do fabryki i strzelał do byłego szefa. Wiadomo, co dalej z Dominikiem Ż.

2026-04-03 12:38

W środę, 1 kwietnia, 42-letni Dominik Ż. wszedł na teren łódzkiego zakładu Gillette, gdzie z broni czarnoprochowej oddał strzały w stronę dawnego przełożonego. Sąd zadecydował o trzymiesięcznym areszcie dla napastnika. Śledczy planują dokładnie zbadać relacje między kadrą kierowniczą a podwładnymi w firmie, by ustalić, czy w grę wchodził mobbing.

Horror w fabryce Gillette. Dominik Ż. zaatakował w biurze

Do dramatycznych scen doszło 1 kwietnia krótko po godzinie 7:00. Dominik Ż., który w grudniu 2024 roku zakończył 14-letnią współpracę z firmą Gillette, przeskoczył płot zakładu przy ulicy Nowy Józefów w Łodzi. Mężczyzna przestrzelił szklane drzwi wejściowe do budynku, po czym wbiegł do gabinetu swojego byłego kierownika. Zaskoczony przełożony natychmiast rzucił się do ucieczki, a 42-latek wystrzelił w jego kierunku z broni czarnoprochowej, lecz na szczęście chybił. Z całego obiektu błyskawicznie ewakuowano wszystkich zatrudnionych pracowników. Agresor zamknął się w jednym z pomieszczeń, co zmusiło służby do ściągnięcia potężnych sił policyjnych, w tym oddziałów kontrterrorystycznych. Trwające blisko 10 godzin negocjacje zakończyły się ujęciem napastnika.

Zarzuty dla 42-latka po ataku w Łodzi. Wyjaśnienia sprawcy

Następnego dnia, w czwartek 2 kwietnia, doprowadzony do prokuratury napastnik usłyszał oficjalne zarzuty. Dominik Ż. odpowie przed sądem za usiłowanie zabójstwa, kierowanie gróźb karalnych oraz posiadanie substancji odurzających. W trakcie składania zeznań 42-latek utrzymywał, że jego celem nie było pozbawienie kogokolwiek życia.

- Jak twierdził dostał się do byłego zakładu pracy, żeby popełnić samobójstwo na oczach swoich przełożonych - mówiła Marta Stachowiak-Klimaszewska, prokurator rejonowy Prokuratury Łódź-Polesie. - Tłumaczył, że był niezadowolony z tego, jak go traktowano w pracy. Te wyjaśnienia nie korespondują jednak z zebranym materiałem dowodowym. W plecaku, który miał przy sobie znaleziono m.in. sześć noży - dodała prokurator.

Prokuratura zbada doniesienia o mobbingu w fabryce Gillette

Organy ścigania zamierzają teraz wziąć pod lupę atmosferę i zasady funkcjonowania w łódzkim zakładzie pracy.

- Podejrzany nie użył co prawda określania mobbing, ale na pewno będziemy zajmować się stosunkiem pracy między nim a jego przełożonym. Będą przesłuchiwani pracownicy pod kątem relacji podejrzanego z przełożonymi. Jeżeli okaże się, że dochodziło do mobbingu na pewno postępowanie w tym kierunku będzie przeprowadzone - przekazała prok. Marta Stachowiak-Klimaszewska.

Decyzja sądu w sprawie strzelca z Łodzi. Dominik Ż. w areszcie

W piątek, 3 kwietnia, zapadła kluczowa decyzja dotycząca wolności 42-latka. Sąd przychylił się do stanowiska śledczych i odizolował mężczyznę od społeczeństwa na najbliższe miesiące.

- Prokurator zdecydował o skierowaniu do sądu wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania; we wniosku wskazano na możliwość ucieczki, związaną między innymi z obawą wymierzenia surowej kary pozbawienia wolności, jak również na możliwość popełnienia przez 42-latka nowego ciężkiego przestępstwa z użyciem przemocy. Sąd Rejonowy podzielił argumentację Prokuratora w całości, stosując środek izolacyjny na okres 3 miesięcy - mówi Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Fala komentarzy byłych pracowników o warunkach w Gillette

Pod publikacją „Super Expressu” opisującą incydent w fabryce pojawiło się mnóstwo ostrych opinii osób, które niegdyś tam pracowały. Byli podwładni w bardzo dosadnych słowach charakteryzują swoje dawne miejsce zatrudnienia.

„Dałem radę pracować w tym kołchozie tydzień. Dyskryminacja i traktowanie bezosobowo to tam norma”

„Już 2 lata temu jak się zwalniałem był cyrk na kółkach. Propaganda, cenzura, wykorzystywanie pracowników do granic możliwości. (…) Chwilę przed moim odejściem były 2 przypadki zawału w pracy i jedno samobójstwo”

„Też pracowałam z synem w tym zakładzie , niestety po 2 latach mieliśmy dość i się zwolniliśmy”

Powyższe relacje stanowią jedynie niewielki odsetek wszystkich zamieszczonych wpisów. Dziennikarz „Super Expressu” usiłował nawiązać kontakt telefoniczny z biurem prasowym firmy Procter&Gamble, która jest właścicielem łódzkiej fabryki Gillette, aby poprosić o oficjalny komentarz na temat stosunków panujących na linii kierownictwo-szeregowi pracownicy. Przeprowadzenie rozmowy okazało się jednak niemożliwe, a reporterowi przekazano informację, że odpowiedzi od koncernu zostaną nadesłane drogą elektroniczną.

Sonda
Czy spotkaliście się osobiście z mobbingiem w pracy?
Uzbrojony 42-latek wtargnął do fabryki Gillette i strzelił do byłego szefa
Źródło: 42-latek wtargnął do fabryki i strzelał do byłego szefa. Wiadomo, co dalej z Dominikiem Ż.