Spis treści
- Gwiazdy "Młodego Sherlocka" o mierzeniu się z ikonami - czy inspirowali się swymi poprzednikami?
- "Młody Sherlock" to zupełnie inny Sherlock - a to dopiero początek jego zalet
- "Młody Sherlock" poważnie narusza kanon. Holmes i Moriarty są tu przyjaciółmi - aktorzy komentują kontrowersyjną zmianę
- "Młody Sherlock" kontra fandom - czy aktorzy są gotowi na krytykę?
"Młody Sherlock" zawitał dziś w ofercie Prime Video (serial liczy osiem odcinków) i okazał się być czymś zupełnie innym, niż przypuszczałam. Jako osoba cierpiąca katusze podczas seansu "After" (aż pięciokrotnie usiłowałam wyjść z kina) nigdy nie należałam do grona fanek Hero Fiennesa Tiffina - do tego stopnia, że jego angaż do roli nowego Sherlocka Holmesa przyjęłam jako istne nieporozumienie. Tymczasem po seansie musiałam posypać głowę popiołem - chłopak nie tylko naprawdę potrafi grać, ale i jest doprawdy świetnym Holmesem. Choć zupełnie innym od tych, których dotąd oglądaliśmy na ekranie.
Jako fan Sherlocka potrafię zrozumieć widzów gotowych krytykować każdego, kto nie odda tej postaci sprawiedliwości. Więc jest to trochę onieśmielające, ale z drugiej strony, właśnie jako fan Sherlocka, czuję, że mam prawo tchnąć życie w tę postać. W końcu z zawodu jestem aktorem. Więc gdybym spękał i nie skorzystał z takiej okazji, wtedy mógłbym uznać, że coś poszło stanowczo nie tak. Ale myślę, że podekscytowanie i zdenerwowanie, jak to zwykle bywa, idą tu w parze - przyznał Hero w naszej rozmowie (rzecz jasna nie przyznałam mu się, że stałam w pierwszym rzędzie grupy malkontentów).
Gwiazdy "Młodego Sherlocka" o mierzeniu się z ikonami - czy inspirowali się swymi poprzednikami?
Sherlocka Holmesa grał już cały zastęp aktorów, w tym Robert Downey Jr (notabene w dylogii Guya Ritchiego, który jest współtwórcą "Młodego Sherlocka"), Benedict Cumberbatch i sir Ian McKellen. Przynależność do tak zacnego grona musiała być onieśmielająca, Hero Fiennes Tiffin przyznaje jednak, że zdołał obrócić to na swoją korzyść.
Doceniam tę szansę i wyzwanie, z jakim się wiąże. Zresztą tylu aktorów mierzyło się już z tymi postaciami, że chyba mamy pewność, że widzowie chętnie oglądają kolejne. Więc jeśli odczuwamy jakąś presję to wykorzystujemy ją na swoją korzyść. By nas motywowała - skwitował.
Brata Sherlocka, Mycrofta, kreuje tu znany z "Klubu dla wybrańców" i "Białej królowej" Max Irons. W wywiadzie dla ESKI opowiedział o procesie przygotowań do roli. Wyznał, że obejrzał każdą możliwą adaptację książek sir Arthura Conana Doyle'a i szanuje kreacje poprzednich aktorów, niemniej skupił się na tym, by ten Mycroft był możliwie jak najbardziej JEGO bohaterem.
Obejrzałem wszystkie adaptacje. Podziwiam te kreacje i trochę elementów z nich podkradłem, ale ostatecznie wykreowałem własną wersję tej postaci. Widma poprzednich występów potrafią przytłoczyć, więc włożyłem w te rolę jak najwięcej siebie. Zresztą Guy Ritchie, dość odważnie, wprowadził tu sporo świeżości. W przeszłości mieliśmy bardzo intelektualnych, powoli rozwijających się "Sherlocków", a ten jest szybki, zabawny, dynamiczny, ekscytujący i dramatyczny. I wszyscy wpadamy w ten rytm. Więc podziwiam poprzedników, ale teraz nasza kolej - stwierdził.
i
"Młody Sherlock" to zupełnie inny Sherlock - a to dopiero początek jego zalet
A jak już o świeżości mowa, należy przyznać, że ta aż wylewa się z ekranu. "Młody Sherlock" to zabawna, dynamiczna rozrywka, stawiająca bardziej na akcję niż intelektualną gimnastykę. Ma w sobie wiele z "Dżentelmenów" Ritchiego - i to filmowych, czyli tych lepszych. Zatem ci, którzy liczyli na klasyczną opowieść o Sherlocku Holmesie mogą się srogo rozczarować, ale gdy podejdziecie do tego serialu z otwartą głową, czeka was blisko osiem godzin przedniej zabawy.
Nie bez znaczenia jest tu fakt, że ten serial jest INNY. Każde pokolenie chce mieć własną wersję historii, którą wszyscy kochamy. Myślę też, że gdyby tym bohaterom wszystko przyszło z łatwością, nie poznalibyśmy tej podróży, która doprowadziła ich do tych niesławnych wersji ich samych, które tak dobrze znamy, to nie powiedzielibyśmy nic nowego. Więc czytając scenariusz ucieszyłem się, że to nie są jeszcze te postacie w swych docelowych wersjach, tylko dopiero do nich zmierzają. Dopiero staną się tymi ikonami - powiedział w naszej rozmowie Dónal Finn, serialowy James Moriarty.
"Młody Sherlock" poważnie narusza kanon. Holmes i Moriarty są tu przyjaciółmi - aktorzy komentują kontrowersyjną zmianę
Każdy, kto miał choćby minimalną styczność z historią Sherlocka Holmesa wie, że jego najlepszych przyjacielem jest James Watson, a największym wrogiem i istnym nemezis James Moriarty. Showrunner "Młodego Sherlocka", Matthew Parkhill, postanowił uczynić ich jednak... przyjaciółmi. "Jest istnym geniuszem, że na to wpadł" - stwierdził Hero Fiennes Tiffin. Wiemy, że wszelkie próby majstrowania w kanonie i materiale źródłowym są ostatnimi czasy szeroko krytykowane, istnieje zatem szansa, że sama myśl o takowej przyjaźni może was zaskoczyć - i oburzyć. Aktorzy wyjaśniają jednak, dlaczego było to słuszne posunięcie.
To naprawdę ciekawa rzecz do zbadania. Myślę, że fani Sherlocka nie będą mogli się doczekać, aż ta dwójka skoczy sobie do gardeł, bo taką relację znają. Ale im dłużej będą patrzeć na ich przyjaźń, tym mniej będą na to czekać. Historia Sherlocka zawsze budowana jest na tym fundamencie, gdzie ma on swojego odpowiednika, zazwyczaj Johna Watsona. Ale tutaj widać, jak bardzo te postacie służą sobie wzajemnie. Są tak różni od reszty świata, a jednocześnie tak do siebie podobni. Wzajemnie się uzupełniają. Zupełnie inaczej załatwiają sprawy. [...] Ci goście tworzą tak świetny duet, ale mają tak zupełnie inne podejścia. Tak więc myślę, że zarówno fani Sherlocka, jak i ludzie, którzy nie znają tej historii pokochają ich przyjaźń - stwierdził Hero.
Muszę przyznać, że podzielam jego opinię, bo nie dość, że z Dónalem mają niesamowitą chemię, to ich relacja jest też zwyczajnie dobrze i przekonująco rozpisana. A myśl, że w młodości Sherlock i Moriarty byli bliskimi przyjaciółmi rzuca zupełnie nowe światło na ich przyszły konflikt.
[To - przyp. red.] całkowicie wzbogaca nasze rozumienie ich jako wrogów. I zaczynasz myśleć, że może Sherlock celowo nie powiedział Watsonowi, że kiedyś byli przyjaciółmi, bo może trochę się tego wstydzi, albo wie, że Moriarty jest jedną z niewielu osób, które naprawdę mogą go pokonać, bo tak wiele o sobie wiedzą. I naprawdę, mógłbym długo tak wymieniać. To po prostu wzbogaca całą tę opowieść - podsumował serialowy Sherlock.
i
"Młody Sherlock" kontra fandom - czy aktorzy są gotowi na krytykę?
Przytoczone powyżej argumenty są w pełni sensowne, a "Młody Sherlock" naprawdę broni się jako serial, niemniej powszechnie wiadomo, że kultura fandomów już dawno wymknęła się spod kontroli. Czy obsada serialu obawia się zatem reakcji zagorzałych miłośników Sherlocka Holmesa? Max Irons twierdzi, że "gdybyśmy za bardzo przejmowali się tym, co pomyślą ludzie, to byśmy zwariowali". Uważa zresztą, że ci, którzy obejrzą serial, z pewnością docenią jego świeże spojrzenie na opowieść o kultowym detektywie.
Nas obchodzi tylko to, że ludzi to obchodzi, że dyskutują o tym. Niech omawiają fabułę, postacie i interpretacje. Ten serial zawiera tę ciekawość i błyskotliwość, ale wartością dodaną jest energia. Więc jest to inny rodzaj Sherlocka niż ten, do którego przywykli niektórzy ludzie. Ale pokazuje nam, jak Sherlock stał się Sherlockiem, jak Moriarty stał się Moriartym i jest to fascynujące. Da to ludziom ogrom radochy. I zakładam, że, choć może nie w każdym przypadku, ten serial przyciągnie do uniwersum Sherlocka nowe pokolenie fanów. Wtedy zagłębią się w pozostałe opowieści o Sherlocku i Artur Conan Doyle doczeka się nowych miłośników. Właśnie na tym nam zależało - skwitował.
Zine Tseng, serialowa księżniczka Gulun Shou'an, podsumowała z kolei: "Jestem zresztą pewna, że Sherlock doczeka się jeszcze wielu nowych wersji, bo to po prostu świetna opowieść".
PRZECZYTAJ TEŻ: To będziemy oglądać w marcu. Wśród premier nowy serial twórców "Stranger Things"
Źródło: "Młody Sherlock" wkurzy fanów kultowego detektywa? Poważnie naruszyli kanon. "To wzbogaca całą tę opowieść"
