Tak naprawdę historia zespołu HIM rozpoczyna się w 1991 roku. To wtedy w Finlandii, a dokładniej w Helsinkach, przyjaciele z dzieciństwa: Ville Valo oraz Mikko "Mige" Paananen, postanowili założyć wspólnie zespół. Ten początkowo działał pod nazwą His Infernal Majesty, zagrał nawet kilka koncertów, rozpadł się jednak już rok później, gdy Midge poszedł do wojska. Do reformacji grupy, jednak już jako HIM, doszło w 1995 roku.
Prosta matematyka mówi więc jasno - w ubiegłym roku minęło dokładnie 30 lat od narodzin formacji, którą uznaje się za jedyną w swoim rodzaju przedstawicielkę brzmienia, określanego przez fanów jako 'Love metal'. Z biegiem kariery HIM stał się jednym z najbardziej znanych współczesnych zespołów, reprezentujących melancholijny gotycki metal. Niestety jednak, w 2017 roku grupa podjęła decyzję o zawieszeniu działalności. Podtrzymuje ją do dziś, choć sam Ville Valo nie ukrywa, że nie miałby żadnych przeciwwskazań co do potencjalnej reaktywacji.
ZOBACZ TAKŻE: Formacja HIM powróci?
Co zainspirowało charakterystyczny klimat HIM?
To właśnie z okazji 30-lecia HIM Ville Valo znalazł się na okładce nowego numeru magazynu "Metal Hammer" i udzielił wywiadu, w którym powrócił do czasów kształtowania się zespołu - a nawet nieco wcześniej.
W rozmowie Ville zdradził, że ten melancholijny nastrój, który stał się podstawą brzmień HIM pojawił się u niego po raz pierwszy, gdy miał zaledwie 6 lat. To wtedy jako młody chłopak zmierzył się z pierwszą stratą, która odcisnęła na nim spore piętno - zmarł jego ukochany pies o imieniu Sami, który był dla niego niczym "futrzany brat".
Co na dobre jednak ukształtowało muzyczną ścieżkę formacji? Ville wspomniał o słynnym debiucie Black Sabbath, ale także artyście, który zdecydowanie mniej kojarzy się z ciężkimi brzmieniami. Mowa o Chrisie Isaaku i słynnej balladzie Wicked Game, która pojawiła się w kultowym filmie Dzikość serca Davida Lyncha. Valo wspomina, że gdy tylko usłyszał ten utwór, on i gitarzysta Mikko "Linde" Lindström zaczęli go rozpracowywać, aby stworzyć jego bardziej metalową wersję.
Jak wiemy, takowa powstała i została wydana jako singiel z debiutanckiej płyty HIM, Greatest Lovesongs Vol. 666, zapewniając zespołowi sporą rozpoznawalność na muzycznej scenie. Wokalista odrzucił natomiast twierdzenia, łączące grupę z fińskim black metalem mówiąc, że absolutnie nie był to świat, który trafiał do któregokolwiek z jej członków.
Black metal był punk rockiem lat 90. – to był wielki duchowy wyrzyg na wszystko. Uwielbiałem to, ale wiele z tych zespołów traktowało siebie bardzo, bardzo poważnie. Byłem kiedyś w pubie z facetem z zespołu blackmetalowego, który powiedział: "Nigdy nie doświadczyłeś ciemności, dopóki nie udusiłeś własnego kota i nie spojrzałeś mu w oczy, gdy umierał”. To okropne, jak można zrobić coś takiego niewinnemu stworzeniu. Byliśmy po prostu piz**mi – kult szatana w wersji light - stwierdził Ville Valo.