Do tragicznego zdarzenia doszło już około miesiąc temu, dopiero teraz jednak informacje na jego temat ujrzały światło dzienne. Jak przekazało m.in. "The Times of India", podczas Teruntum Rock Festival, który odbywał się w Malezji w lipcu tego roku, zmarł muzyk jednego z występujących zespołów.
Mowa o rockowej formacji Meditasi, która powstała już w 1980 roku. Ta była jedną z gwiazd tegorocznej edycji wydarzenia i występowała na nim dokładnie 18 lipca. Dzień ten zapisał się w historii zespołu jako ten, kiedy zmarł jego długoletni perkusista Raja Azreen Raja Talib.
Jak przekazał w rozmowie z gazetą "Berita Harian" frontman grupy Bakaruddin Daud, po zaledwie dwóch utworach zauważył, że Raja Azreen Raja Talib po prostu leży na swoim zestawie perkusyjnym. Wokalista szybko do niego podbiegł, aby mu pomóc, niestety jednak, na to było już za późno, a jak opowiada "Burn", ciało jego kolegi było już zimne.
Choć bębniarz został bardzo szybko przewieziony do szpitala, gdzie próbowano mu udzielić fachowej pomocy, to ostatecznie o godzinie 11:00 czasu lokalnego został stwierdzony jego zgon. Co dokładnie stało się muzykowi? Oficjalna przyczyna śmierci nie została podana, rodzina zmarłego w rozmowie z mediami potwierdziła, że w ostatnich miesiącach kilka razy trafił on do szpitala ze względu na cukrzycę i problemy z sercem. Zespół zapowiedział, że zamierza kontynuować działalność.
Przypadki śmierci na scenie
W historii muzyki jest kilka głośnych przypadków śmierci na scenie. Zaledwie w 2020 roku muzyk folkowy David Olney zasłabł na scenie, po czym zmarł na zawał serca - nim do tego doszło, zdążył nawet przeprosić za zaistniałą sytuację publiczność.
Najbardziej znanym przykładem takiego tragicznego zdarzenia jest z pewnością śmierć Les Harveya. Gitarzysta Stone the Crows w 1972 roku został śmiertelnie porażony prądem, gdy podczas koncertu dotknął nieuziemionego mikrofonu.