To była pierwsza muzyczna miłość Chrisa Cornella. "Słuchałem ich płyt bez przerwy"

2026-05-13 15:03

Chris Cornell kojarzony jest z potężnym wokalem i mrocznymi riffami Seattle, jego muzyczne korzenie sięgają znacznie głębiej – aż do Liverpoolu. Legendarny frontman przyznał, że to właśnie „Czwórka z Liverpoolu” była jego najważniejszą szkołą przetrwania w świecie dźwięków.

Chris Cornell

i

Autor: Jeff Lipsky/ Materiały prasowe

To był kluczowy zespół dla Chrisa Cornella. "Byli moją pierwszą miłością"

Nie da się ukryć, że Chris Cornell to jeden najlepszych wokalistów w historii muzyki rockowej. Frontman Soundgarden, który – niestety – popełnił samobójstwo w maju 2017 roku, zostawił po sobie niesamowite dziedzictwo. Bez niego scena grunge'owa z pewnością nie wyglądałby tak samo. A trzeba pamiętać, że oprócz Soundgarden, udzielał się także w supergrupie Audioslave (wraz z muzykami Rage Against the Machine) oraz rozwijał karierę solową.

Cornell nie zostałby muzykiem, gdyby nie pewien brytyjski zespół, w którym natychmiast się zakochał. Mowa, rzecz jasna, o The Beatles.  

ESKA ROCK_Tak powstało jedno z najsłynniejszych zdjęć w muzyce. Historia okładki "Abbey Road" The Beatles

Byli moją pierwszą miłością. Najstarszy brat mojego przyjaciela, Johna Zimmera, został wyrzucony z domu, a rodzice schowali wszystkie jego rzeczy w piwnicy. Miał około 15 płyt Beatlesów. Więc ukradłem cały stos. Przez ponad rok słuchałem tylko The Beatles. To była moja szkoła muzyczna – powiedział Cornell w wywiadzie dla portalu Ultimate Guitar

Relacja wokalisty z twórczością czwórki z Liverpoolu była głęboka i fundamentalna dla jego rozwoju jako artysty. Cornell wielokrotnie podkreślał, że to właśnie Beatlesi nauczyli go, czym jest wolność twórcza.

Już w wieku dziewięciu lat wywarli na mnie, a później na moje pisanie, ogromne wrażenie, choć nie zdawałem sobie z tego sprawy. Beatlesi robili, co chcieli. To zespół, który grał "Helter Skelter", "Yesterday" i "Penny Lane". Nikt im nie powiedział: "Hej, nie możecie tego robić!" – dodał wokalista na łamach Ultimate Classic Rock

Istotna dla Cornella była postać Johna Lennona. – W dzieciństwie patrzyłem na niego jak na ojca. W wieku dziewięciu-dziesięciu lat siedziałem w pokoju i słuchałem płyt Beatlesów i Lennona bez przerwy. Był intensywnym facetem o intensywnym nastawieniu, muzycznie, tekstowo i jako człowiek – powiedział Cornell w 2011 roku w programie u Howarda Sterna. 

Jeśli chodzi o twórczość The Beatles, wokalista preferował bardziej późniejsze albumy legendarnej grupy. Należy także wspomnieć, że nie mówił tylko o Beatlesach, ale też wykonywał ich utwory. Chętnie grał A Day in the Life czy Ticket to Ride. Nagrał też własną wersję Imagine Lennona. 

Oto ciekawostki o albumie Badmotorfinger od Soundgarden: