Thom Yorke szczerze o powrocie Radiohead na scenę. "Po trasie przeżyłem potężny spadek pewności siebie"
W 2025 roku muzycy Radiohead, po dłuższej przerwie, powrócili do koncertowania. Zespół dał 20 występów na Starym Kontynencie w listopadzie i grudniu. Później gitarzysta Ed O’Brien – w rozmowie z amerykańskim magazynem Rolling Stone – zapowiedział, że od 2027 grupa planuje podobne serie koncertów. Wyjaśnił, że zespół ustalił plan, który zakłada ograniczoną liczbę występów na... innym kontynencie każdego roku. Wiadomo już, że muzycy w przyszłym roku, a konkretnie w maju oraz czerwcu, zawitają do Australii i Japonii. Ujawniona rozpiska obejmuje łącznie 21 występów zaplanowanych w Perth, Melbourne i Sydney, po których zespół przeniesie się do Saitamy.
Fani byli zachwyceni ubiegłorocznymi występami Radiohead w europejskich arenach (m.in. w Londynie czy Berlinie). Powrót do grania tych utworów okazał się dla wokalisty i gitarzysty Thoma Yorke'a niezwykle trudnym doświadczeniem mentalnym.
Opowiedział on, w wywiadzie dla magazynu Rolling Stone, o skrajnych emocjach, jakie towarzyszyły muzykom już od pierwszych minut trasy, która rozpoczęła się w Madrycie. – Każdy z nas w zespole powtarzał sobie: "Dobra, trzymaj się, nie rozsyp się". Chciało mi się płakać, a nie zagraliśmy jeszcze ani jednej nuty. Nie miałem kontaktu z czymś takim od tak dawna... Wszyscy myśleliśmy tylko: "Ja pierdzielę" – wspominał lider Radiohead.
Po zakończeniu trasy, Thom Yorke znalazł się w emocjonalnym dołku.
Moją reakcją po trasie był drastyczny, potężny spadek pewności siebie. Zajęło mi miesiące, żeby z tego wyjść. Dwa miesiące później zacząłem znów pracować nad własną płytą i dopiero wtedy pomyślałem: "Okej, już jest w porządku". Po prostu mam bardzo dziwną relację z tą częścią mojej twórczości. I zdążyłem się już do tego przyzwyczaić – dodał Yorke.
Thom Yorke został uhonorowany prestiżowym wyróżnieniem
Pod koniec maja tego roku informowaliśmy na naszych łamach, że Thom Yorke otrzymał prestiżowe wyróżnienie w trakcie gali Ivor Novello Awards. Został uhonorowany tytułem "Academy Fellowship". Tym samym dołączył do grona, w którym znajdują się m.in. Paul McCartney czy zespół U2. Nagrodę Yorke’owi wręczył Harry Styles. Nazwał zresztą Radiohead swoim "ukochanym zespołem".
– Przez prawie 35 lat wydawania muzyki brał na warsztat poczucie lęku oraz wyobcowania i przekuwał je w niesamowity klimat, hymny pokoleniowe i sztukę. Od gitarowych brzmień po elektroniczne glitche – raz po raz pokazywał nam, jak brzmi przyszłość. Bezkompromisowy, wiecznie niespokojny twórca, artysta w najczystszej postaci. Nie ma dwóch piosenek, które brzmiałyby tak samo. Dla tak wielu z nas żyje on na szczycie tej magicznej muzycznej góry, na którą my wszyscy próbujemy się wspiąć – powiedział wówczas Styles.