E-mail od polskiego fana i szok muzyków. Tak powstało legendarne "40:1"
Historia jednego z największych hitów w dorobku Sabaton wcale nie zaczęła się w bibliotece czy podczas przeglądania podręczników do historii. Joakim Brodén oraz Pär Sundström wielokrotnie wspominali w wywiadach, że temat bitwy pod Wizną podsunął im fan z Polski. Muzycy pracowali wtedy nad albumem "The Art of War", który miał opierać się na traktacie chińskiego filozofa Sun Tzu. Gdy otrzymali wiadomość opisującą starcie garstki Polaków z potężnym korpusem pancernym, początkowo nie mogli w to uwierzyć i myśleli, że to jedynie lokalna legenda lub propaganda.
Kiedy usłyszeliśmy, że niespełna 720 Polaków powstrzymywało ponad 40-tysięczny korpus pancerny przez trzy dni, byliśmy zszokowani, że tak epickie starcie nie jest w ogóle nauczane w szwedzkich szkołach – wspominali muzycy w materiale dla kanału Sabaton History
Po samodzielnym zweryfikowaniu faktów zespół od razu zabrał się do pisania. Tak powstało "40:1", czyli utwór utrzymany w szybkim, bombastycznym stylu power metalu. Tekst piosenki skupia się na niesamowitym poświęceniu kpt. Władysława Raginisa, który złożył przysięgę, że nie opuści schronu żywy. Muzycy użyli w refrenie bezpośredniego nawiązania do starożytnych wojowników, śpiewając o "duchu Spartan", co błyskawicznie chwyciło za serca polskich słuchaczy.
Viral na YouTube i pół miliona ludzi na koncercie w Polsce
Piosenka "40:1" stała się w Polsce potężnym zjawiskiem internetowym na długo przed erą popularności serwisów streamingowych takich jak Spotify. Popularność utworu nie zaczęła się od radiowych list przebojów, ale od fanowskich teledysków montowanych przez internautów. Najsłynniejszy z nich, wykorzystujący archiwalne zdjęcia polskiego wojska i fragmenty filmów dokumentalnych, zebrał miliony wyświetleń w krótkim czasie. Był to wynik bezprecedensowy dla niszowego, zagranicznego zespołu metalowego, o którym wcześniej słyszeli tylko najwięksi fani gatunku.
Prawdziwy status gwiazd Sabaton przypieczętował jednak występem na Przystanku Woodstock w 2012 roku. Pod sceną zgromadziło się wtedy około 500 do 600 tysięcy ludzi, co do dziś pozostaje jednym z największych koncertów w historii grupy. Tłum odśpiewał polski hymn, a energia podczas grania utworów o polskiej historii była tak duża, że zespół wydał ten koncert na oficjalnym DVD pod tytułem "Swedish Empire Live". Płyta ta błyskawicznie zyskała w naszym kraju status złotej, a Sabaton przestał być traktowany jedynie jako zespół muzyczny, stając się swego rodzaju ambasadorami polskiej historii.
Kordziki od ministra i kłopoty na lotnisku. Jak państwo podziękowało muzykom
Fenomen Sabatonu dotarł nawet do najwyższych szczebli władzy. W marcu 2013 roku doszło do sytuacji niespotykanej w świecie ciężkiego grania. Ówczesny Minister Obrony Narodowej, Tomasz Siemoniak, zaprosił muzyków do Warszawy, aby osobiście podziękować im za popularyzację historii polskiego oręża na świecie. Członkowie zespołu otrzymali honorowe kordziki oficerskie, czyli krótką broń białą używaną przez oficerów jako element munduru galowego. Z tą wizytą wiąże się też zabawna anegdota, którą po latach chętnie opowiadał wokalista Joakim Brodén.
Kiedy dostaliśmy te honorowe sztylety od polskiego ministra, mieliśmy ogromny problem, żeby zabrać je do Szwecji samolotem rejsowym. Musieliśmy załatwiać specjalne przepustki i nadawać je jako ładunek dyplomatyczny, żeby nie zgarnęli nas za próbę wniesienia broni na lotnisko – przyznał Joakim Brodén w rozmowie z polskim radiem
Polecany artykuł:
Dlaczego patriotyczny przekaz w heavy metalu tak dobrze przyjął się w Polsce?
Sukces Szwedów nad Wisłą nie jest przypadkowy i wynika z kilku czynników. Power metal, który gra Sabaton, opiera się na podniosłych refrenach i epickim brzmieniu, co idealnie pasuje do opowieści o wielkich bitwach i heroizmie. Dodatkowo w polskiej kulturze bardzo silny jest romantyczny mit walki do samego końca. Fakt, że zespół z Zachodu z własnej woli i z takim entuzjazmem opowiedział światu o polskim męstwie, był dla wielu Polaków niezwykle nobilitujący. Zespół wypełnił pewną lukę w promocji naszej historii, robiąc to w sposób głośny, nowoczesny i pozbawiony zadęcia.
Sukces "40:1" sprawił, że Sabaton chętnie wracał do polskich tematów w kolejnych latach. W ich dyskografii pojawiły się takie utwory jak "Uprising" o Powstaniu Warszawskim, "Inmate 4859" poświęcony Witoldowi Pileckiemu czy "Winged Hussars" o słynnej odsieczy wiedeńskiej. I choć niektórzy historycy spierali się o dokładne liczby i proporcje wojsk pod Wizną, dla fanów nie miało to większego znaczenia. Muzycy konsekwentnie powtarzają, że nie piszą podręczników, ale opowiadają legendy o ludziach, którzy wykazali się nadludzką odwagą w obliczu śmierci.