Steve Harris ujawnił, jak mało Iron Maiden zarabiali kiedyś na jednym koncercie. "Po prostu śledziłem, ile nam płacą"

2026-01-16 13:13

Dziś są potężną maszyną do zarabiania pieniędzy, na samym początku muzycy Iron Maiden, jak to często bywa, klepali biedę. Basista Steve Harris wrócił wspomnieniami do czasów, gdy cały zespół zarabiał... 5 funtów. – Sprzęt, próby, pojazdy… Nie było czego wypłacić – przyznał.

Steve Harris

i

Autor: Richard Isaac / Shutterstock/ East News

Steve Harris ujawnił, jak mało Iron Maiden zarabiali kiedyś na jednym koncercie. Początki zdecydowanie nie były łatwe 

Iron Maiden to jeden z najważniejszych zespołów w historii muzyki metalowej. Grupa, która w 2025 świętowała 50-lecie istnienia, cały czas cieszy się sporą popularnością. Bez problemów wyprzedaje największe hale i stadiony na całym świecie. Muzycy zarabiają więc ogromne sumy, ale... nie zawsze tak było. Początki Iron Maiden nie miały nic wspólnego z luksusem. Wspomnieniami do tamtych czasów powrócił ostatnio basista Steve Harris. W szczerym wywiadzie dla Metal Hammera opowiedział o czasach, gdy zespół grał za grosze... 

Mija 40 lat od pierwszych koncertów Iron Maiden w Polsce. "Byli jak z innej bajki"

– W zasadzie zajmowałem się wtedy zespołem, robiąc wszystko, co powinien robić menedżer, i dbałem o księgowość. Zacząłem więc po prostu zapisywać, ile nam płacono, czy to było pięć, czy piętnaście funtów. Ludzie pytali: "Dla każdego?". Odpowiadałem, że nie, bo to była łączna kwota dla całego zespołu. Zacząłem to robić z tego powodu, a potem dopisywałem okazyjne komentarze na temat koncertów. Gdy tylko pojawił się Paull Sears [pierwszy menedżer grupy - przyp. red.] i przejął księgowość, przestałem to prowadzić, czego trochę żałuję. Po prostu pilnowałem tego, ile zarabialiśmy – powiedział Harris. 

Basista dodał, że w tamtym czasie muzycy tak naprawdę nie widzieli z tych pieniędzy ani grosza. Wszystko, co zarobili, szło na bieżącą działalność zespołu. 

Sprzęt, próby, pojazdy… Nie było czego wypłacić. Jeśli było nas stać, mogliśmy postawić piwo technicznym, ale ogólnie nie zostawały nam żadne pieniądze, z którymi moglibyśmy cokolwiek zrobić. Tak wygląda historia każdego zespołu na starcie. A niektórych nawet na późniejszym etapie, dopóki nie dojdziesz do momentu, w którym zarabiasz na tym na kawałek chleba. Nawet nam zajęło to bardzo dużo czasu – podsumował muzyk Iron Maiden. 

Czy doczekamy się kolejnego albumu Iron Maiden? Bruce Dickinson jest na "tak"

Fani Iron Maiden z niecierpliwością wyczekują informacji na temat nowego albumu. Do tej pory zespół wypuścił w świat siedemnaście studyjnych wydawnictw. Dyskografię Żelaznej Dziewicy cały czas zamyka krążek Senjutsu, który ukazał się w 2021. 

Czy więc doczekamy się w niedalekiej przyszłości następcy wspomnianego krążka? W rozmowie z zachodnim Metal Hammerem wokalista Bruce Dickinson jest otwarty na tę propozycję. Frontman Iron Maiden zdradził, że pomysł na nową płytę pojawił się po tym, jak zespół zagrał w 2025 trasę po Europie z nowym perkusistą, Simonem Dawsonem, który zastąpił Nicko McBraina. – Powiedziałem: "Perkusista radzi sobie naprawdę świetnie. Może powinniśmy nagrać nowy album". Ale Steve tylko oburknął: "Nie mam na to czasu" – przyznał Dickinson. 

Mniej entuzjazmu, co nie było specjalnym zaskoczeniem w obliczu powyższej wypowiedzi, wykazał natomiast basista i główny kompozytor w IM. –Tworzenie muzyki jest stresujące. Zamykam się w sobie i przez kilka tygodni się torturuję. Nie powiedziałbym, że to traumatyczne, ale to ogromna praca – powiedział Harris. 

Oto najlepsze albumy w dorobku Iron Maiden [TOP5]: