Scorpions z oficjalnym zwiastunem filmu Wind of Change! Kiedy premiera całości?
Legendarna formacja Scorpions na rynku jest już od ponad sześciu dekad. Ciężko w to uwierzyć, ale taka jest prawda. Nic więc dziwnego, że historię tego niemieckiego zespołu zechciano przenieść na wielki ekran. Wielkimi krokami zbliża się premiera filmu zatytułowanego Wind of Change.
Do sieci trafił właśnie zwiastun całości. Jak ogłoszono, film zadebiutuje w niemieckich kinach 28 stycznia 2027 roku. Na ten moment twórcy nie podali jeszcze informacji o oficjalnych datach premiery w innych krajach.
Przypomnijmy, że za reżyserię filmu odpowiada Alex Ranarivelo, a scenariusz napisał Mark Andrews. Projekt powstał ze współpracy ESX Entertainment, pod kierownictwem Alego Afshara, oraz FOX Entertainment Studios przy udziale Warner Bros. Home Entertainment. W rolach głównych w Wind of Change wystąpili: Alexander Dreymon jako gitarzysta Rudolf Schenker, Ludwig Trepte jako wokalista Klaus Meine, Ed Speleers jako gitarzysta Matthias Jabs, Luke Brandon Field jako perkusista Herman Rarebell.
Ponadto w filmie pojawią się Dominic West w roli słynnego menedżera Doca McGhee czy David Kross jako Andrej – uwięziony po drugiej stronie muru berlińskiego przyjaciel muzyków. Należy wspomnieć, że sami muzycy Scorpions blisko współpracowali przy powstawaniu scenariusza i procesie castingu. Wszystko po to, aby jak najlepiej zadbać o to, aby film wiernie oddawał autentyczne losy kapeli.
Produkcja skupi się na niezwykłej historii grupy. Serce fabuły stanowi tytułowy hymn Wind of Change, która stał się ścieżką dźwiękową przełomu politycznego w Europie Środkowo-Wschodniej i symbolicznego upadku Muru Berlińskiego.
– Historia Scorpions zostanie opowiedziana z innej perspektywy. Ali Afshar to producent pochodzenia perskiego, mieszka w Los Angeles i współpracuje bardzo blisko z Warnerem już od wielu, wielu lat. To bardzo doświadczony producent i ma świetny zespół. Wszyscy są w to zaangażowani z całego serca. Chcą zrobić świetny film o zespole dla fanów na całym świecie – mówił, jakiś czas temu, Klaus Meine w rozmowie z brazylijskim wydaniem magazynu Rolling Stone.