Dziś myśląc o zespole, uznawanym za pionierski dla heavy metalu, wielu z pewnością natychmiast przyjdzie do głowy jedna nazwa - Black Sabbath. To ona właśnie wydała w 1970 roku album, zatytułowany po prostu eponimem, dzień premiery którego postrzega się obecnie za moment narodzin tego właśnie brzmienia.
Sęk w tym, że coś działo się już wcześniej, jeszcze zanim grupa, którą od początku tworzyli Tony Iommi, Ozzy Osbourne, Bill Ward i Geezer Butler, przybrała swoją najsłynniejszą nazwę. Ta początkowo była znana jako Polka Tulk Blues Band, potem tylko Polka Tulk, aż w końcu Earth, nieco też różniło się jej brzmienie, dużo bardziej czerpiące z klasycznego bluesa, niż tak bardzo, jak dziś, kojarzące się z klasycznym heavy metalem.
W okresie tym menedżerem Earth był niejaki Jim Simpson. To właśnie za jego czasów zespół nagrał swoje nigdy niewydane dema, w posiadaniu których był przez te wszystkie lata właśnie Simpson. Nieoczekiwanie w ubiegłym roku, krótko przed śmiercią Ozzy'ego, ogłosił on, że wyda materiał pod tytułem Earth: The Legendary Lost Tapes. Plany te zablokowała jednak grożąca mu konsekwencjami prawnymi Sharon Osbourne. Po tym temat ucichł, powraca niespodziewanie teraz, gdy okazuje się, że nastąpił w nim przełom.
Wygrana walka w sprawie słynnych demówek!
Zdradziła to sama Sharon w nowym odcinku podcastu "The Osbournes". W rozmowie z Jackiem Osbournem stwierdziła, że sprawa została załatwiona polubownie, gdyż udało się jej dość do porozumienia z dawnym menedżerem. Okazuje się, że wczesne taśmy znów są w posiadaniu członków Earth/Black Sabbath i dziś tylko oni są ich prawowitymi właścicielami. Sharon podziękowała w tym miejscu Simpsonowi za otwartość w negocjacjach.
Jack próbował dowiedzieć się, jakie są dalej plany w związku z tym materiałem. Jak stwierdziła Pani Osbourne, ostateczne decyzje co do tego materiału należą na ten moment do Iommiego, Butlera, Warda oraz spadkobierców "Księcia Ciemności". Ze słów kobiety nie trudno wywnioskować, że ona sama bardzo chciałaby podzielić się ze światem tym materiałem, w skład którego wchodzi nie tylko muzyka, ale też zdjęcia z tamtych czasów. Sharon również określiła brzmienie tych utworów jako bardziej bluesowe i stwierdziła: "Myślę, że to historycznie ważne - dla miłośników muzyki tego gatunku".