Ozzy Osbourne nigdy nie ukrywał, że był przekonany, że po wyrzuceniu go ze składu Black Sabbath jego kariera zakończyła się na dobre. Wtedy jednak pod swoje skrzydła wzięła go córka menedżera formacji i uświadomiła, jak wielki sukces może on osiągnąć działając pod własnym nazwiskiem. Ozzy to jedno, jednak jako wokalista potrzebował on całego zespołu, z którym mógłby nagrywać i występować.
Rozpoczęto poszukiwania gitarzysty, a przesłuchanie wygrał znany już wtedy z gry w Quiet Riot Randy Rhoads. Dość szybko zajęte zostało także miejsce basisty, na którego wybrano Boba Daisleya. To ta trójka właśnie, już wtedy z perkusistą Lee Kerslake, nagrała kultowy debiut "Księcia Ciemności", Blizzard of Ozz. Nim jednak powstał ten materiał - a nawet zanim utworzył się ten słynny skład - Ozzy, Randy i Bob zagrali pewne "jam session", które zostało nawet zarejestrowane - rzecz w tym, że całość ta nigdy nie ujrzała światła dziennego, a kaseta z nim uważana była za zaginioną. Aż do teraz.
Odnaleziony archiwalny materiał Ozzy'ego Osbourne'a! Czy wiadomo, czy zostanie on oficjalnie wydany?
Nieoczekiwanie po ponad czterech dekadach taśma została odnaleziona na strychu dawnego znajomego "Księcia Ciemności". Niejaki David Jolly znalazł kasetę, podpisaną jako "Ozzy Last Days", na której znalazło się trwające dwanaście minut nagranie, przedstawiające właśnie zapis historycznego "jam session".
Jolly zaprosił do siebie media, dokładnie kanał "Sky News", któremu zagrał muzyczną zawartość znaleziska. Autentyczność taśm potwierdził Daisley, który rozpoznał jej zawartość. Wyjaśnił on, że nie pamięta okoliczności jej powstania, wie jednak, że nie zawiera ona żadnej konkretnej piosenki.
Co teraz stanie się z nagraniem? Na ten moment nie jest to jasne, nie ma jednak wątpliwości, że całość stanowi prawdziwą gratkę dla fanów Osbourne'a, a jej oficjalne wydanie z pewnością cieszyłoby się ogromnym zainteresowaniem.