Stephen King mówi otwarcie: "Nigdy nie lubiłem Black Sabbath"
Stephena Kinga raczej nie trzeba nikomu bliżej przedstawiać. To legendarny amerykański pisarz, który często jest nazywany "Mistrzem Grozy". Jego kariera rozpoczęła się od powieści Carrie, która ukazała się w 1974 roku i odniosła spory sukces. Od tamtej pory napisał ponad 60 powieści i wiele zbiorów opowiadań, które sprzedały się w setkach milionów egzemplarzy na całym świecie. W przeszłości wydawał także książki pod pseudonimami: Richard Bachman i John Swithen. Do jego najpopularniejszych dzieł należą m.in. Lśnienie, Smętarz dla zwierzaków, Miasteczko Salem czy Bastion.
Należy oczywiście wspomnieć, że Stephen King to wielki fan muzyki, w szczególności rocka. Ostatnio pisarz został zapytany, jakie utwory znalazłyby się na playliście do jego kultowej powieści, The Long Walk (Wielki marsz) z 1979, której adaptacja wchodzi lada moment do kin. Opowiada ona o dystopijnych Stanach Zjednoczonych, gdzie grupa młodych mężczyzn bierze udział w śmiertelnym maratonie.
King podzielił się dwiema playlistami. Pierwsza odzwierciedla gusta z końcówki lat siedemdziesiątych, kiedy wspomniana książka ukazywała się na rynku. Tę playlistę, z 1979, wypełniły takie utwory, jak chociażby Get Together zespołu The Youngbloods, Eve of Destruction Barry’ego Maguire’a, Carol The Rolling Stones czy Subterranean Homesick Blues Boba Dylana.
Druga natomiast jest w pełni aktualna. – Teraz załadowałbym playlistę muzyką AC/DC, Rancid, Metalliki, Stonesów i Bruce'a Springsteena – napisał King na portalu Reddit w ramach sesji AMA (Ask Me Anything). Dodał też, że na pewno nie znalazłby się tutaj żaden z utworów Black Sabbath. – Nigdy ich nie lubiłem – wyjaśnił pisarz.
Przypomnijmy, że nie raz twórczość Kinga zainspirowała rockowe czy metalowe zespoły. Tytuł słynnego album Metalliki, Ride The Lightning, pochodzi z książki Bastion. Z kolei formacja Ramones zapożyczyła tytuł Pet Semetary z tak samo zatytułowanej powieści z lat osiemdziesiątych.