Metalowe święto za nami. Metallica ponownie zagrała na Stadionie Śląskim w Chorzowie [RELACJA]

2026-05-20 9:04

"Bardzo dziękujemy. Kochamy Was" – te słowa basista Rob Trujillo wypowiedział po polsku po zakończeniu chorzowskiego koncertu. Fani nad Wisłą, rzecz jasna, od lat odwzajemnią to uczucie do Metalliki, która 19 maja 2026 zagrała w naszym kraju już po raz piętnasty!

Koncert zespołu Metallica w Warszawie

i

Autor: Szymon Starnawski

Metallica zagrała w Chorzowie. Perełka z Czarnego Albumu, hit Perfectu i dwie godziny świetnej zabawy

Pod koniec maja 2008 roku amerykański kwartet po raz trzeci w swojej historii zagrał na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Rok później legendarny obiekt został tymczasowo zamknięty z powodu gruntownej modernizacji. Od 2017 znowu możemy się nim cieszyć. Muzycy Metalliki jednak zapominali o "Kotle Czarownic". W ostatnich latach częściej mogliśmy ich zobaczyć na PGE Narodowym w Warszawie. W końcu, po prawie osiemnastu latach przerwy, zespół ponownie zaprezentował się w tym miejscu. 

Metallica otworzyła swój sklep w Katowicach! Tak prezentuje się jego wnętrze

Metallica, podobnie jak w 2024, przyjechała do naszego kraju z trasą M72 i sceną umieszczoną na środku płyty. Choć na papierze wciąż promuje swój ostatni studyjny album, 72 Seasons z 2023, to w chorzowskiej setliście pojawił się tylko jego jeden przedstawiciel, Lux Æterna. Pod względem repertuarowym najbardziej zadowoleni byli fani Czarnego Albumu. Usłyszeliśmy bowiem połowę zawartości krążka z 1991, dzięki któremu zespół awansował do muzycznej ekstraklasy. Niespodzianką z pewnością okazał się Of Wolf and Man. Według statystyk James Hetfield i spółka nie ruszali go od września 2024. Z racji tylko jednego tegorocznego koncertu w Polsce o perełki było trudniej, ale perkusista Lars Ulrich, który zajmuje się układaniem setlist, stanął na wysokości zadania.

Jako, że muzycy niebawem wypuszczą w świat reedycję Reload, to na Śląskim o tym przypomnieli za sprawą Fuel oraz The Memory Remains. Pierwszy rozgrzał publiczność do czerwoności, drugi zachęcił do chóralnego odśpiewania nieśmiertelnej partii Marianne Faithfull. Cieszył też fakt, że sceniczny debiut w tym roku zaliczył The Day That Never Comes. To w końcu koncertowy pewniak.

Poza tym Metallica skupiła się na materiale ze złotych lat osiemdziesiątych. Na otwarcie Creeping Death i For Whom the Bell Tolls, czyli zdecydowanie najlepszy duet, jaki sobie można tylko wyobrazić na odpowiednią rozgrzewkę. Był One, który zatrząsnął Chorzowem i okolicznymi miastami. W Seek and Destroy na płytę poleciały tradycyjnie duże piłki plażowe. Z kolei Master of Puppets sprawił, że na stadionie nie było osoby, która nie wykrzyczałyby refrenu z Hetfieldem.

Frontman Metalliki, jak to ma w zwyczaju, dziękował za wsparcie przez lata, powtarzał, że jesteśmy jedną wielką "rodziną", pytał, kto jest pierwszy raz na koncercie grupy. Ze sceny przekazał także, że na Stadionie Śląskim zameldowało się... 90 tys. Osób. To by oznaczało, że rekord Dawida Podsiadły został pobity. No i życzył dobrej zabawy w trakcie występu duetu Rob Trujillo-Kirk Hammett. Basista oraz gitarzysta, od kilku lat w ramach segmentu "Doodle", grają lokalne utwory. W przeszłości w naszym kraju zaprezentowali utwory Dżemu, Czesława Niemena oraz Maanamu. Teraz przyszła pora na Chcemy być sobą Perfectu, który z wdziękiem odśpiewał Trujillo. Naprawdę podziwiam muzyka za to, że po raz kolejny podjął się wyzwania zmierzenia się z językiem polskim. Kilka dni przed koncertem, na stronie zamieściliśmy artykuł "Jaki polski utwór muzycy Metalliki powinni zagrać w Chorzowie? Oto nasze propozycje". Wśród nich znalazł się wspomniany numer Perfectu. "To utwór, który idealnie pasuje na stadion. Prosty, mocny przekaz i rytm, który łatwo podbić" – pisałem wówczas. Cieszę się więc, że członkowie zespołu, w wolnych chwilach, czytają stronę "Eski Rock". Panowie, oby tak dalej!

Dwie godziny, 15 własnych utworów plus cover. Tak w telegraficznym skrócie wyglądał koncert amerykańskiej formacji, która od lat rozdaje karty w metalowym świecie. Panowie obiecali, że wrócą do nas niebawem. "Metallica kocha Polskę" – powiedział Hetfield. Nawet, jeśli to dla niektórych tylko frazes, to ciężko w to nie wierzyć.  

Setlista: Creeping Death; For Whom the Bell Tolls; Of Wolf and Man; The Memory Remains; Lux Æterna; The Unforgiven; Fuel; Kirk and Rob Doodle(Chcemy być sobą); The Day That Never Comes; Wherever I May Roam; Nothing Else Matters; Sad but True; One; Seek & Destroy; Master of Puppets; Enter Sandman

P.S. Zanim na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru, w roli supportów zobaczyliśmy Knocked Loose oraz Gojirę. O pierwszej grupie zbyt wiele nie napiszę, ponieważ na stadion dotarłem w trakcie ich występu. A kiedy już byłem na miejscu, to... zupełnie nic z niego nie zapamiętałem. O francuskiej ekipie tego samego nie mógłbym napisać. Gojira dostała godzinny slot, który doskonale wykorzystała. Największy aplauz wzbudził Stranded z genialnym riffem. Potężnie wybrzmiał Flying Wheals. A set zakończyli za sprawą egzotycznej Amazonii. Panowie cały czas rosną i to jest dobra wiadomość na przyszłość.  

Tych kawałków Metallica nie gra na żywo! Chodzi o utwory z kilku płyt: