Wielkimi krokami zbliża się szczególnie przykra rocznica dla wszystkich fanów i fanek Freddiego Mercury'ego. Już 24 listopada minie równo 35 lat od jego przedwczesnej śmierci. Frontman grupy Queen zmarł w wieku 45 lat w wyniku grzybiczego zapalenia płuc. Muzyk w chwili śmierci zmagał się z AIDS i to właśnie ta choroba spowodowała, że jego układ odpornościowy de facto nie funkcjonował. To dlatego właśnie w ostatnich latach swojego życia Freddie ograniczył do zera swoją medialną działalność, skupiając się na życiu w zakątkach Garden Lake - oraz intensywnej pracy nad muzyką, którą chciał po sobie pozostawić.
ZOBACZ TAKŻE: Intensywne życie i przedwczesna śmierć. Tak wyglądały ostatnie dni Freddiego Mercury'ego
Mary Austin o śmierci Freddiego Mercury'ego
Teraz, z okazji przypadającej na ten rok rocznicy 80. urodzin Freddiego, pierwszego od dawna tak obszernego wywiadu udzieliła Mary Austin. Była partnerka, przyjaciółka frontmana Queen i jego spadkobierczyni w rozmowie z "The Guardian" poruszyła wiele wątków swojej długoletniej i skomplikowanej relacji z artystą.
Nie zabrakło wątku ostatnich chwil Mercury'ego. Jak wspomina Mary, choć Freddie na zaledwie dzień przed śmiercią potwierdził, że zmaga się z AIDS, to w mediach huczało o tym już od dłuższego czasu. Przełożyło się to na to, że pod domem wokalisty przez dwa tygodnie listopada koczowali dziennikarze i było jasne, że chodzi o to, aby móc jak najszybciej przekazać informację o jego śmierci.
Ostatnie słowa Freddiego do Mary Austin
Prowadzący rozmowę zapytał Mary Austin czy pamięta ostatnie słowa, jakie wypowiedział do niej Freddie przed śmiercią. Jak stwierdziła po krótkim namyśle kobieta, nie było to coś, co wspominałaby po dziś dzień z dużym rozrzewnieniem:
Trzymałam go za rękę. Był na morfinie, tracił i odzyskiwał przytomność, aż w końcu znowu zasnął. Stałam tam przez dłuższą chwilę, aż w końcu odzyskał przytomność i powiedział tylko: „Moja stara, wierna”. Czułam się więc trochę jak pies. Nie byłam zaszczycona - wyznała Mary Austin.