Wydawać by się mogło, że jesień to okres wyciszenia i braku wielkich muzycznych wydarzeń. Nic bardziej mylnego, a doskonałym tego przykładem jest coroczna impreza "Roztańczony PGE Narodowy", która z powodzeniem udowadnia, że duże festiwale mogą odbywać się również poza sezonem letnim.
Nie inaczej było w tym roku, gdy w 2026 roku odbyła się dziesiąta, jubileuszowa edycja tego popularnego koncertu. Wydarzenie to od samego początku gromadzi ogromne rzesze fanów muzyki tanecznej. Również tym razem warszawski PGE Narodowy wypełnił się po brzegi publicznością, która pragnęła podziwiać na żywo plejadę gwiazd polskiej sceny. Wśród wykonawców znaleźli się m.in. Blanka, Zenek Martyniuk, Cleo, Roxie Węgiel, Skolim, Maryla Rodowicz, Golec uOrkiestra, Sławomir i Kajra, Łobuzy, a także zagraniczni goście, czyli formacja Gipsy Kings feat. Tonino Baliardo. Na scenie nie mogło zabraknąć również zespołu Boys z Marcinem Millerem na czele, którego występ odbił się szerokim echem.
Marcin Miller jako Freddie Mercury na PGE Narodowym
Jeszcze przed startem imprezy pojawiały się zapowiedzi, że lider zespołu Boys wcieli się w zupełnie inną postać. Szybko wyszło na jaw, że chodzi o samego Freddiego Mercury'ego, czyli jedną z największych legend światowej muzyki. Marcin Miller, w towarzystwie chóru Sound’n’Grace, wkroczył na spektakularną, obrotową scenę, by zaprezentować publiczności dwa potężne hity grupy Queen: "I Want to Break Free" oraz "Radio GaGa".
Zastanawiacie się, jak gwiazdor disco polo poradził sobie z tak trudnym i wymagającym materiałem muzycznym? Występ Marcina Millera został uwieczniony na nagraniu, które można znaleźć w internecie.
Lider zespołu Boys śpiewa rockowe hity
Warto zaznaczyć, że to nie pierwszy raz w ostatnim czasie, gdy wokalista znany głównie z przebojów disco polo, sięga po rockowy repertuar. Po wykonaniu utworów z dorobku Queen, warto przypomnieć, że całkiem niedawno Marcin Miller zmierzył się z legendarnym utworem Budki Suflera.
Artysta jest jednym z uczestników bieżącej edycji popularnego show "Twoja Twarz Brzmi Znajomo". W jednym z niedawnych odcinków wokalista otrzymał zadanie naśladowania Felicjana Andrzejczaka, a na scenie wykonał ponadczasowy przebój "Jolka, Jolka pamiętasz". Jego interpretacja spotkała się z ogromnym uznaniem jurorów oraz pozostałych uczestników programu. W rezultacie występ został oceniony jako najlepszy, co zapewniło Marcinowi Millerowi zwycięstwo w tym konkretnym odcinku.