Córka Jana Borysewicza zabiera głos po premierze filmu "Mniej obcy": "Zależy mi na tym, żeby sprostować jedną rzecz"

W środę 7 października na platformie Netflix zadebiutował film "Mniej obcy", opowiadający o losach założyciela Lady Pank, Jana Borysewicza. Produkcja ukazuje nie tylko muzyczną drogę artysty, ale także jego życie prywatne, w tym relację z pierwszą żoną i córką. Do ekranowych wydarzeń publicznie odniosła się najstarsza pociecha gitarzysty, Joanna Borysewicz.

Jan Borysewicz w koszuli w panterkę gra na gitarze elektrycznej. O filmie „Mniej obcy” przeczytasz na EskaRock.
Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe

Od połowy ubiegłego roku wiadomo było, że platforma Netflix przygotowuje biograficzną opowieść o liderze zespołu Lady Pank. Wyczekiwany obraz, oparty na wydanej dwa lata temu autobiografii gitarzysty pod tytułem „Mniej obcy”, ostatecznie trafił do serwisu streamingowego w środę, 7 października. Ekranizacja z miejsca przyciągnęła przed ekrany tłumy widzów i zaledwie w kilka dni, bo już 11 października, stała się niekwestionowanym liderem oglądalności w polskiej ofercie Netflixa.

Jan Borysewicz: Muzyka znów jest nudna. Czekam, aż ktoś zaskoczy świat | Mellina

Główną rolę w produkcji powierzono debiutującemu na ekranie Mikołajowi Bukrewiczowi, którego kreacja zebrała bardzo pozytywne oceny krytyków. Zajmujący się na co dzień muzyką musiał zmierzyć się z niezwykle wymagającym wyzwaniem. Jego zadaniem było oddanie charakteru legendy polskiej sceny w przełomowych momentach muzycznej kariery, a także ukazanie zawirowań w jego życiu osobistym.

Znasz teksty największych klasyków Lady Pank? Dokończ w quizie teksty utworów!
Pytanie 1 z 10
Uzupełnij tekst "Mniej niż zero": "Zawodowi macherzy od losu ; Specjaliści od... i mas"

Pierwsze małżeństwo Jana Borysewicza i relacje z córką

Twórcy filmu nie pominęli wątku pierwszego związku małżeńskiego muzyka z Danutą Borysewicz. Z tej relacji na świat przyszła najstarsza córka artysty, Joanna. Niestety, wspólne życie pary zakończyło się rozstaniem. Sam gitarzysta nigdy nie ukrywał prawdy o tych wydarzeniach – w swojej książce otwarcie przyznał, że jego kontakty z córką należały do niezwykle trudnych, a on sam nie sprawdził się w roli jej ojca.

To właśnie ten osobisty fragment ekranizacji wywołał reakcję samej zainteresowanej. W piątek, 9 października, Joanna Borysewicz opublikowała na swoim profilu w serwisie Facebook wpis. Choć nie wymieniła tytułu wprost, jej słowa ewidentnie odnosiły się do bijącego rekordy popularności filmu.

Są ludzie, którzy nie potrafią przyznać się do własnego życia. Może z poczucia winy, może z braku szacunku do samych siebie.

Więc tworzą własną historię wyimaginowaną, wygodniejszą, taką, jaką chcieliby przeżyć, ale której tak naprawdę nigdy nie przeżyli…

Moje życie w jakiś sposób też pewnie jest wykreowane, każdy chce żyć tak jakby tego oczekiwał , lecz najsmutniejsze jest w tym wszytkim to, jeśli ktoś kreuje swoje życie kosztem innych, sprawiając ból.

Bo dla mnie w życiu wszystkie chwyty dozwolone, dopóki nie wyrządzamy krzywdy innym i samym sobie - napisała Joanna Borysewicz.

Joanna Borysewicz komentuje film o założycielu Lady Pank

Następnego dnia córka muzyka zamieściła w sieci kolejne oświadczenie, w którym postanowiła doprecyzować swoje wcześniejsze refleksje na temat osób koloryzujących własną przeszłość. Kobieta stanowczo podkreśliła, że jej uwaga dotyczyła wyłącznie jednej konkretnej sceny z ekranizacji. Mowa o fragmencie, w którym filmowy Jan Borysewicz proponuje byłej partnerce powrót i rozpoczęcie wszystkiego od nowa, na co ta odmawia, twierdząc, że jest już w nowym związku. Jak zaznacza Joanna Borysewicz, w rzeczywistości ta sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, ponieważ w momencie ostatecznego odejścia ojca, jej matka z nikim się nie spotykała.

Zależy mi na tym, żeby sprostować jedną rzecz: moja mama nie miała nikogo, kiedy tata odchodził od nas. Chcę, żeby ta część naszej historii wybrzmiała zgodnie z prawdą - pisze córka gitarzysty.

Autorka wpisu wyraźnie zaznaczyła, że jej intencją w żadnym wypadku nie jest publiczne uderzanie w ojca. Mimo że ich wzajemne stosunki bywały w przeszłości bardzo skomplikowane, niezmiennie darzy go wielkim uczuciem i uważa, że nigdy świadomie nie powiedziałaby o nim niczego krzywdzącego. Dodała również, że rodzice, jak wszyscy ludzie, mieli prawo do potknięć, ale nie chce, by cała ich relacja była oceniana przez pryzmat pojedynczej, zmienionej na potrzeby scenariusza sytuacji. Kobieta wspomniała też o ogromnej tęsknocie za zmarłą w 2024 roku matką. Zadeklarowała stanowczo, że dopóki jej ojciec żyje, będzie go darzyć szacunkiem i bronić, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Swoje internetowe oświadczenie zakończyła podsumowaniem:

Bo można pamiętać to, co bolało, nie zapominając o miłości. Można znać trudne strony swojej historii i jednocześnie kochać swoich rodziców. Jedno nie wyklucza drugiego.

To jest też moja rodzinna historia. Nieidealna, niełatwa, ale nasza. I chciałabym, żeby pozostała przede wszystkim prawdziwa.