Jej głos pękł podczas nagrania "Gimme Shelter". Ten moment geniuszu kosztował Merry Clayton dziecko

2026-02-28 12:25

Są w historii rocka momenty wokalne, których surowa moc potrafi przeszyć słuchacza na wylot. Jednym z nich jest rozdzierający krzyk Merry Clayton w utworze „Gimme Shelter” The Rolling Stones. Prawdziwa historia tego nagrania ujawnia jednak tragiczną cenę, jaką artystka zapłaciła za tę chwilę geniuszu, poświęcając coś więcej niż tylko głos.

The Rolling Stones, Merry Clayton

i

Autor: Michael Conen/ kadr YouTube @Merrry Clayon/ CC BY-SA 2.0

Nagranie "Gimme Shelter" kosztowało ją dziecko

Jesienią 1969 roku na rock'n'rollowej scenie wybrzmiał jeden z najpotężniejszych i najbardziej przeszywających głosów wszech czasów, lecz cena za tę chwilę geniuszu okazała się niewyobrażalnie wysoka. W środku nocy telefon wyrwał ze snu Merry Clayton, która była wówczas w czwartym miesiącu ciąży. Po drugiej stronie słuchawki była prośba o dogranie wokali dla The Rolling Stones. Wokalistka, ubrana w jedwabną piżamę i szal od Chanel, zjawiła się w studiu i nagrała partie do utworu "Gimme Shelter", które miały wstrząsnąć posadami rocka. Niestety, ten tytaniczny wysiłek fizyczny i emocjonalny miał swoją tragiczną cenę. Zaledwie kilka godzin po powrocie do domu, artystka doznała poronienia, które sama przypisywała piekielnej intensywności tamtej sesji.

Noc, która złamała Merry Clayton

Ironia losu chciała, że Clayton nie była nawet pierwszym wyborem do tego nagrania. Producent Jack Nitzsche zadzwonił do niej dopiero wtedy, gdy mąż Bonnie Bramlett postawił weto w sprawie jej współpracy ze Stonesami. Co więcej, dwudziestoletnia wokalistka, mimo że miała już na koncie sesje z gigantami pokroju Raya Charlesa czy Neila Younga, nie miała pojęcia, kim jest zespół, który ją zaprosił. Dopiero jej mąż, saksofonista Curtis Amy, przekonał ją, by podjęła wyzwanie. Ta jedna, spontaniczna noc w studiu miała zapisać się w jej życiu złotymi zgłoskami artystycznego triumfu i czarnymi literami osobistej tragedii.

W czym tkwi sekret długowieczności The Rolling Stones? Ronnie Wood zabrał głos!

Jej głos pękł podczas nagrań "Gimme Shelter". Ten moment przeszedł do historii

Gdy Merry Clayton spojrzała na tekst, przeszył ją dreszcz. Słowa „Gwałt, morderstwo! To tylko jeden strzał stąd” sprawiły, że musiała zapytać o mroczną naturę tego kawałka. Mimo początkowego szoku, po pierwszym podejściu postanowiła podkręcić głośność do jedenastu, mówiąc do siebie: „Wyrzucę ich z tego pokoju”. Trzecia próba miała przejść do legendy. Śpiewając z niewiarygodną siłą, jej głos, napięty do granic możliwości, pękł na słowach „shot” i „murder”. Mick Jagger i reszta kapeli wiedzieli, że właśnie uchwycili czystą magię. Ten moment surowej, nieokiełznanej emocji postanowili zostawić w finalnej wersji, tworząc jeden z najbardziej ikonicznych fragmentów w historii rocka.

Nikt w studiu nie mógł jednak przewidzieć, że ta soniczna erupcja będzie miała tak druzgocące konsekwencje dla samej artystki. Fizyczne napięcie potrzebne do wykrzyczenia tak wysokich i potężnych partii, w połączeniu ze stresem i późną porą, okazało się ciosem, którego jej ciało nie zdołało wytrzymać. Cień tej straty położył się na jej życiu na długie lata, a Clayton przez długi czas nie była w stanie słuchać ani wykonywać „Gimme Shelter”. Utwór, który zapewnił jej miejsce w rockowym panteonie, stał się dla niej dźwiękową blizną i bolesnym przypomnieniem o najtrudniejszym momencie życia.

Straciła obie nogi w wypadku. Jej odpowiedź lekarzowi to czysty rock'n'roll

Mimo niewyobrażalnej tragedii, Merry Clayton nie dała się złamać i dalej walczyła o należne jej miejsce na rockowej scenie. Jej niezwykła historia w końcu została należycie doceniona w nagrodzonym Oscarem dokumencie „O krok od sławy” z 2013 roku, który skierował światła reflektorów na niedoceniane bohaterki drugiego planu. Film nie tylko przypomniał światu o jej monumentalnym wkładzie w „Gimme Shelter”, ale również oddał hołd dekadom jej pracy u boku absolutnych legend, od Carole King po chłopaków z Lynyrd Skynyrd.

Niestety, los szykował dla niej kolejny, brutalny cios. W 2014 roku, zaledwie kilka miesięcy po sukcesie filmu, wokalistka uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego amputowano jej obie nogi. Nawet w obliczu tej tragedii jej duch pozostał niezłomny. Gdy lekarz przekazał jej tragiczną wiadomość, odparła z mocą: 

Doktorze, może i nie mam wszystkich części ciała... ALE WCIĄŻ MAM TEN GŁOS!.

Udowodniła to w 2021 roku, powracając z albumem „Beautiful Scars” i pokazując, że prawdziwego rock'n'rollowego ducha nie da się uciszyć. Głos Merry Clayton w „Gimme Shelter” to coś więcej niż tylko genialna partia wokalna. To dźwiękowy zapis chwili, w której sztuka zażądała najwyższej ofiary, a w zamian dała światu nieśmiertelność zaklętą w rozdzierającym krzyku.

Galeria: Mick Jagger - 10 najlepszych duetów lidera The Rolling Stones!