22 czerwca miał być dniem, w którym Iron Maiden dadzą jeden z najważniejszych występów na trasie "Run For Your Lives World Tour". Mowa o pokazie w paryskim La Défense Arena, który został pomyślany jako wolny od telefonów, a to ze względu na fakt, iż miał on zostać nagrany z myślą o przyszłym wydawnictwie koncertowym.
Do występu oczywiście doszło, jednak mniej więcej w jego połowie w obiekcie zabrakło prądu. Koncert został więc przerwany na około godzinę, po czym wznowiony. Iron Maiden nie zagrali jednak w jego ramach bisu ze względu na obowiązującą godzinę policyjną.
Choć mamy tu do czynienia ze zdarzeniem losowym w okresie, gdy we Francji mają miejsce bardzo trudne warunki pogodowe, spowodowane kolosalnym upałem, fani i fanki grupy otwarcie wyrażali frustracje pod jej postami w mediach społecznościowych. Wyjątkowo głośno wybrzmiały głosy tych, którzy na koncert do Francji przyjechali z innych państw.
ZOBACZ TAKŻE: Komplikacje na koncercie Iron Maiden w Paryżu
Iron Maiden zwrócili się do fanów w oświadczeniu
We wtorek 23 czerwca zespół opublikował oficjalne oświadczenie za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych w tej sprawie. Już w pierwszym jego akapicie grupa daje do zrozumienia, że wciąż nie jest jasna przyczyna awarii - choć mowa jest o jej związku z ekstremalnymi upałami, nie jest wykluczone, że dotyczy ona jedynie problemów technicznych w samym obiekcie. Informacje na ten temat mają się pojawić w przeciągu najbliższych dni.
Grupa wytłumaczyła się także z braku bisów, kolejno w oświadczeniu głos w jej imieniu zabrał frontman. Bruce Dickinson podziękował fanom za ich fantastyczną energię i zapewnił, że "Żelazna Dziewica" przez lata kariery radziła sobie z rozmaitymi trudnościami i nie inaczej rzecz się będzie miała z brakiem bisów w ostatecznej wersji filmu koncertowego. Tym samym wokalista dał do zrozumienia, że paryski pokaz został nagrany - nie da się więc ukryć, że czeka nas premiera naprawdę wyjątkowej produkcji.
To, co zapamiętamy najbardziej z ostatniej nocy, to niesamowity duch na arenie. Wasza cierpliwość, zrozumienie i niezachwiane wsparcie w niezwykle trudnej sytuacji znaczyły dla nas dosłownie wszystko. Energia na miejscu była niezwykła i jest dokładnie tym, czego musimy się spodziewać po Paryżu, i przypomnieniem, dlaczego zawsze kochamy grać tutaj - napisał Bruce Dickinson.
Własny komentarz w oświadczeniu zamieścił także menedżer zespołu. Rod Smallwood również podziękował fanom za zrozumienie i fakt, iż tak wiele osób zdecydowało się zostać na miejscu do samego końca i poczekać na wznowienie koncertu.
Pełne oświadczenie zespołu znajdziecie TU.