Bruce Springsteen jest tym typem artysty, który inspiracji do swojej twórczości szuka w otaczającym go świecie i rzeczywistości. Muzyk dowodził tego od samych początków swojej kariery, dobitnie dał temu wyraz na swoich dwóch kluczowych wydawnictwach. Na albumie Nebraska artysta przyjrzał się klasie robotniczej, z której sam pochodzi, i w piosenkach opowiedział o jej rozmaitych zmaganiach - często niemożliwych do pokonania.
Projekt wydany dwa lata później, Born in the U.S.A. zaś porusza takie tematy, jak walka klas, społeczne rozczarowania, różne pojmowanie pojęcia 'patriotyzm' i relacje międzyludzkie. Raczej nikogo więc nie powinien zaskoczyć fakt, że to właśnie "Boss" był jednym z pierwszych artystów, którzy postanowili zareagować na mający miejsce w Ameryce konflikt, dotyczący imigrantów i mające w związku z nim działania agentów ICE. W ich wyniku z rąk służb zamordowane zostały już dwie osoby, otwarcie sprzeciwiające się podejściu amerykańskiej administracji. To w hołdzie zmarłym Springsteen w ekspresowym tempie napisał, nagrał i wydał swoisty protest song Streets of Mineapolis.
Co Biały Dom sądzi o utworze Bruce'a Springsteena?
Początkowo Biały Dom nie komentował kompozycji, w końcu jednak doczekaliśmy się głosu z otoczenia administracji Donalda Trumpa. W czwartek 29 stycznia rzeczniczka Białego Domu, Abigail Jackson, przesłała dla magazynu "The Hollywood Reporter" oświadczenie w sprawie Streets of Mineapolis. Jak w nim wskazano, władze Stanów Zjednoczonych skupiają się na swojej misji i działaniach w związku z kryzysem migracyjnym, " a nie przypadkowymi piosenkami z nieistotnymi opiniami i niedokładnymi informacjami". W oświadczeniu uderzono także w partię Demokratów, którą Biały Dom wprost oskarża o doprowadzenie do obecnej sytuacji w USA.
Polecany artykuł: