Policja przez lata wyjaśniała zaginięcie i śmierć 57-latka w Wielkiej Brytanii
Historia pracy policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach nad sprawą sięga końcówki 2022 r. Funkcjonariusze ustalili wówczas przy współpracy z brytyjskimi służbami, że w listopadzie 2021 r. w Slough mogło dojść do zabójstwa zaginionego 57-latka z Grudziądza. Mieszkająca w Polsce rodzina mężczyzny, który od sześciu lat pracował na Wyspach, zgłosiła jego zniknięcie pod koniec grudnia 2021 r. Wyjaśnieniem tajemniczego zajścia zajęli się mundurowi z Thames Valley Police, którym nie udało się odnaleźć Polaka.
- Pod koniec 2022 r. śledczy z Thames Valley poinformowali policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, że poszukiwany Polak mógł paść ofiarą zabójstwa, a osoby mogące mieć związek ze sprawą opuściły już terytorium Wielkiej Brytanii, prawdopodobnie wracając na Śląsk. W toku dalszych czynności wytypowano osoby mogące mieć związek z tym zdarzeniem - poinformowali funkcjonariusze, dodając, że śledztwo wszczęła wówczas Prokuratura Okręgowa w Gliwicach.
Już na początku 2023 r. służby zatrzymały mieszkańców Bielska-Białej: 25-letnią Kamilę W. oraz 33-letniego Adriana N. Oboje mieli przyznać, że byli świadkami zdarzenia na terenie Wielkiej Brytanii, jednak nie zgłosili tego policjantom. Mieli również utrudniać postępowanie oraz nie udzielić pomocy pokrzywdzonemu. - Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Gliwicach zostali tymczasowo aresztowani. Zatrzymani wskazali osoby odpowiedzialne za popełnienie zabójstwa - dodali mundurowi.
W połowie 2023 r. zawarto umowę o powołaniu Wspólnego Zespołu Śledczego, który siłami polskimi i brytyjskimi pracował nad wyjaśnieniem tragedii, wspierając śledztwo prowadzone przez gliwicką prokuraturę. Jeszcze w tym samym roku w Londynie zatrzymany został mieszkający w Bielsku-Białej 28-letni Adrian P. oraz zamieszkały w Grudziądzu 36-letni Tomasz W., podejrzany o zabójstwo i ukrycie zwłok. Po ponad roku od zastosowania tymczasowego aresztowania prokurator zmienił natomiast środek zapobiegawczy na wolnościowy wobec Kamili W. oraz Adriana N.
Funkcjonariusze znaleźli walizkę z ciałem
- Podczas międzynarodowej współpracy Policji śledczy z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zostali skierowani do Londynu, gdzie wspólnie z policją Thames Valley na początku lutego odnaleźli w terenie leśnym walizkę ze zwłokami. Przeprowadzona sekcja zwłok z udziałem polskiego prokuratora na terenie Wielkiej Brytanii oraz badania DNA potwierdziły, że było to ciało zaginionego 57-latka - poinformowały służby.
Jak wynika z komunikatu gliwickiej prokuratury, zakończone odnalezieniem ciała ostatnie poszukiwania odbywały się 3 lutego. "W tym samym dniu ujawniono szczątki ludzkie, które w dniach 3-4 lutego 2026 r. zostały wydobyte i zabezpieczone" - podał zespół prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Sekcję zwłok z udziałem polskiego prokuratora przeprowadzono 6 lutego w Wielkiej Brytanii. Zabezpieczono wówczas materiał do badań dodatkowych. "Przeprowadzone badania DNA potwierdziły, że ciało należy do zaginionego Andrzeja M. Wstępne wyniki sekcji zwłok wsparły natomiast dotychczasowe ustalenia dokonane w toku śledztwa, a związane z przebiegiem zdarzeń, obrażeniami pokrzywdzonego i mechanizmem zgonu" - dodała gliwicka prokuratura.
Adrian P. w styczniu został przekazany przez stronę brytyjską do Polski. 26 stycznia gliwicka prokuratura przedstawiła mu zarzuty pobicia oraz utrudniania postępowania w związku z ukryciem zwłok i zacieraniem śladów przestępstwa. Drugi z podejrzanych, Tomasz W., decyzją strony brytyjskiej został 26 lutego przekazany do Polski w konwoju o wzmocnionym zabezpieczeniu. 3 marca gliwicka prokuratura przedstawiła mu zarzuty. Jak opisywała prokuratura, najpoważniejszy z nich dotyczy "zabójstwa Andrzeja M., popełniony w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, a to z powodu pogardy dla osoby słabszej, chęci jej poniżenia oraz ogólnego dążenia do wyrządzenia krzywdy drugiemu człowiekowi i okazania własnej dominacji". - Główny sprawca gardził osobami, które w jego ocenie były od niego zdecydowanie słabsze, nie potrafią się bronić. Pokrzywdzony był od niego o wiele starszy - powiedział PAP prok. Kamil Rogoziński, naczelnik Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
Jak wynika z ustaleń śledztwa, część osób, które przewijają się w tym postępowaniu, razem ze sobą mieszkała na emigracji, zabójstwo poprzedziła wspólna impreza, na której doszło do pobicia Andrzeja M. - Główny sprawca poszedł za pokrzywdzonym i go udusił - opisał prokurator, zaznaczając że śledczy czekają jeszcze na ostateczny raport po sekcji zwłok. Prok. Rogoziński podkreślił, że odnalezienie ciała to zasługa prowadzącej sprawę prokurator, która podczas przesłuchiwania jednej z osób pokazała jej mapy Google, później także z funkcją Street View. - Ta osoba wskazała konkretne miejsce, zwłoki zostały znalezione po paru godzinach - przekazał.
W. grozi nawet dożywocie, natomiast P. - do ośmiu lat więzienia.