Spis treści
- Podwodna misja badawcza, w której brała udział piątka świetnie wyszkolonych Włochów, zakończyła się najgorszym możliwym scenariuszem.
- Według najnowszych hipotez, w tak zwanej jaskini rekinów wystąpiły silne zjawiska fizyczne, które uwięziły nurków wewnątrz i odcięły im drogę ucieczki.
- Trwające postępowanie ma wyjaśnić, czy badacze świadomie zeszli na dno groty znajdującej się kilkadziesiąt metrów poniżej dozwolonego limitu.
- Poznaj wstrząsające kulisy tego incydentu i sprawdź, jakie czynniki doprowadziły do śmierci ekspertów w dziedzinie nurkowania.
Zdarzenie miało miejsce niemal tydzień temu, dokładnie 14 maja. Tego dnia pięcioosobowy zespół badawczy z Włoch zanurzył się w oceanie, by rozpocząć podwodną eksplorację. Choć wszyscy uczestnicy tej misji posiadali ogromne doświadczenie w nurkowaniu, ich wyprawa zakończyła się tragicznie. Brytyjski dziennik „The Sun" przekazał w swoich doniesieniach, że ekipa mogła zostać porwana przez potężny nurt i wtłoczona do jaskini Thinwana Kandu, określanej często mianem "jaskini rekinów". Uwięzieni pod wodą badacze prawdopodobnie zużyli cały dostępny tlen, usiłując bezskutecznie wydostać się z pułapki.
Tragedia włoskich nurków na Malediwach. Ofiary mogły paść ofiarą zjawiska ssania
Wśród tragicznie zmarłych znaleźli się: Monica Montefalcone wraz z córką Giorgią Sommacal, Muriel Oddenino, Federico Gualtieri oraz wykwalifikowany instruktor i kapitan jednostki Gianluca Benedetti. W rozmowie z włoskim serwisem informacyjnym „Adnkronos", prezes Włoskiego Towarzystwa Medycyny Podwodnej i Hiperbarycznej, Alfonso Bolognini, stwierdził, że przyczyną wciągnięcia nurków mógł być niezwykle gwałtowny prąd wodny. „Wąska ścieżka do jaskini mogła wytworzyć efekt Venturiego, w którym ciecz musi przyspieszyć, aby utrzymać stały przepływ, co powoduje spadek ciśnienia i wytwarza próżnię" - przekazał ekspert. Zwrócił on również uwagę na ogromne trudności w początkowej eksploracji tego miejsca przez służby ratunkowe. „Najpierw wysłali zdalnie sterowany pojazd do wejścia do jaskini. Nie mogli go wpuścić z powodu bardzo silnych prądów, więc musieli tam dotrzeć sami. Po zassaniu mogły wydarzyć się dwie rzeczy. Albo wszyscy dali się wciągnąć, albo ktoś dał się wciągnąć, a reszta podjęła próbę ratunku" - dodał Alfonso Bolognini.
Śledztwo po śmierci na Malediwach. Nurkowie przekroczyli bezpieczną głębokość?
Akcja poszukiwawcza zaginionych członków załogi trwała nieprzerwanie od dnia feralnego zejścia pod wodę. Włoska agencja prasowa Ansa poinformowała w środę, 20 maja, że ratownikom udało się wyciągnąć na powierzchnię zwłoki dwóch ostatnich zaginionych osób. Obecnie organy ścigania prowadzą wnikliwe dochodzenie, które ma na celu ustalenie, czy podczas wyprawy nie doszło do rażącego naruszenia lokalnych przepisów bezpieczeństwa. Zgodnie z obowiązującymi na Malediwach regulacjami, maksymalna głębokość dla nurkowania rekreacyjnego wynosi 30 metrów, podczas gdy podwodna grota, w której ostatecznie zginęli Włosi, położona jest na głębokości przekraczającej 50 metrów.