Policja przeszukuje Zorro Ranch, posiadłość Jeffreya Epsteina blisko granicy z Meksykiem. Chodzi o morderstwa
O aferze Jeffreya Epsteina jest w ostatnich tygodniach ciszej. Wojna na Bliskim Wschodzie odwraca uwagę od skandalu, w który zamieszani są topowi politycy i celebryci. Ale ta nowa wiadomość przebiła się do mediów bez trudu - policja przeszukuje jedną z niegdysiejszych posiadłości finansisty. Nie wszyscy wiedzą, że wyspa Jeffreya Epsteina to wierzchołek góry lodowej! Jest też inne, o wiele mniej znane miejsce, również będące kiedyś własnością miliardera kryminalisty. Możliwe, że działy się tam rzeczy jeszcze straszniejsze, niż na Little St. James. To właśnie Zorro Ranch, ogromna posiadłość w Nowym Meksyku blisko granicy z Meksykiem, zostało nawiedzone przez śledczych. Podejrzewa się, że zamordowano tam dwie młode kobiety i zakopano ich ciała na pobliskich wzgórzach. Powodem jest tekst znajdujący się wśród odtajnionych pod koniec stycznia akt Epsteina. Wśród milionów plików ujawnionych przez Departament Sprawiedliwości jest mejl z 2019 roku wysłany do pewnego prezentera radiowego. Nadawca twierdził, że „gdzieś na wzgórzach za Zorro, na rozkaz Jeffreya i Madam G, pochowano dwie obce dziewczęta”. "Madam G." w oczywisty sposób kojarzy się z Ghislaine Maxwell, wspólniczką i naganiaczką Epsteina, która obecnie siedzi w więzieniu. w dalszej części tekstu nadawca twierdził, że ofiary zostały uduszone podczas seksu i nie były Amerykankami. Podawał się za byłego pracownika Epsteina. Czy to prawda, a może plotka lub czyjś głupi żart sprzed lat? Policja ma to sprawdzić.
Spekulacje o tym, co działo się w Zorro Ranch, mrożą krew w żyłach. Dziś posiadłość jest w rękach byłego senatora
Tymczasem inne plotki i spekulacje na temat Zorro Ranch, które było w rękach Epsteina od 1993 roku, jeszcze bardziej mrożą krew w żyłach. Mówią one o tym, że na teren tej posiadłości bezkarnie porywano latami ludzi, głównie nielegalnych migrantów przybywających od strony granicy z Meksykiem. Według tej teorii wykonywano na nich eksperymenty, a nawet mordowano ich, a by zatrzeć ślady, zbudowano na odludnym terenie całe krematorium.Ten ostatni trop ma potwierdzać zapis rozmowy telefonicznej ze stanowym policjantem, który w 2019 roku, na krótko przed tajemniczą śmiercią Epsteina dzwonił do FBI, by powiedzieć, że w Zorro Ranch zbudowano dziwną stodołę z kominem wyglądającym jak spalarnia. Jak dodał, w miejscu tym widywano wiele "znanych osobistości". Wykorzystywanie seksualne, przymusowe zapładnianie porwanych dziewcząt, mordy i rytuały - o tym wszystkim jest mowa w pogłoskach na temat Zorro Ranch. Czy uda się kiedykolwiek potwierdzić cokolwiek z tych plotek? Teraz jest to już mocno wątpliwe. Jeśli ktoś latami bezkarnie dopuszczał się tam zbrodni na taką skalę, ślady zostały dawno zatarte, a jeśli Epstein naprawdę współpracował z jednymi z najskuteczniejszych służb świata, nie ma możliwości, by takie zacieranie nie zostało zrobione profesjonalnie. Poza tym posiadłość została już dawno upłynniona przez spadkobierców Epsteina. Nieruchomość sprzedano w 2023 roku amerykańskiemu biznesmenowi i byłemu senatorowi stanowemu z Teksasu, Donowi Huffinesowi. Trudno podejrzewać, by od tamtej pory ktoś gruntownie nie posprzątał tego upiornego terenu.