"Okropny potwór Frankensteina". Córka Robina Williamsa protestuje przeciw "ożywianiu" go za pomocą SI

Zelda Rae Williams domaga się by zaprzestano wykorzystywania algorytmów do naśladowania głosu jej ojca. Uwielbiany na całym świecie aktor i komik zmarł w 2014 roku i trudno zliczyć wszystkie znakomite role, którymi zapisał się w historii Hollywood. Teraz, gdy w USA trwa strajk scenarzystów i aktorów między innymi przeciwko używaniu SI, jego córka upomina się o to by nie wykorzystywać jej ojca.

Okropny potwór Frankensteina. Córka Robina Williamsa protestuje przeciw ożywianiu go za pomocą SI
Autor: CHRIS DELMAS/AFP/ / Touchstone Pictures/AF Archive/Mary Evans Picture Library/ East News

W rozmowie z "The Hollywood Reporter" wokalistka i aktorka zadeklarowała solidarność z organizacją Screen Actors Guild (SAG), która domaga się ograniczeń w używaniu SI. Obecnie zaawansowane algorytmy potrafią „nakleić” i animować dowolną twarz na inne ciał oraz perfekcyjnie podrabiać głos. Dzięki temu technologia umożliwia „wskrzeszanie” zmarłych gwiazd lub obsadzanie w filmach osób, które nawet nie pojawiły się na planie.

- Nie jestem bezstronna jeśli chodzi o walkę SAG z SI – mówi córka Robina Williamsa – Byłam świadkiem przez lata jak wiele osób próbowało wytrenować te modele do naśladowania i odtwarzania aktorów, którzy nie mogą wyrazić na to zgody, jak mój ojciec.

Strajk aktorów ciągnie się w Hollywood od czerwca. Protesty powodują zaawansowane próby wykorzystywania SI zamiast żywej obsady, co zamknie drogę do pracy tysiącom ludzi. Producenci i reżyserzy, z drugiej strony, chętnie testują takie rozwiązania chcąc obniżać koszty produkcji.

- Słyszałam już SI, które używało jego „głosu” by powiedzieć cokolwiek ludzie chcą i wydaje mi się to niepokojące, konsekwencje sięgają znacznie dalej niż moje uczucia – dodaje Williams.

Od czasu głośnego na całym świecie występu hologramu Tupaca Shakura w 2012 roku technologia poszła znacznie naprzód i dziś bardzo trudno rozpoznać jest stworzony sztucznie film „deepfake” z podłożonym cudzym głosem i twarzą. W ten sposób można nie tylko tworzyć filmy z nieżyjącymi od dawna ludźmi, ale także skutecznie produkować fałszywki do oczerniania kogokolwiek lub na przykład umieszczania znanych bez ich wiedzy w pornograficznym kontekście. Narzędzia SI są wyjątkowo zaawansowane, jednak to nie na nie, a na ludzi z nich korzystających trzeba nałożyć regulacje. Williams zwraca uwagę, że SI mogą doprowadzić do zabetonowania rynku.

- Żyjący ludzie muszą mieć szansę tworzyć postaci z własnego wyboru, podkładać głos do animacji, wkładać ludzki wysiłek w performance – tłumaczy – Te odtworzenia, nawet najlepsze, to wciąż tylko podobizny wielkich osób, a w najgorsze to okropny potwór Frankensteina, złożone ze wszystkiego co w branży jest najgorsze, zamiast tego, co powinny reprezentować.

Robin Williams jeszcze za życia grał w filmach poświęconych tematyce sztucznej inteligencji, między innymi w „A.I. Sztuczna inteligencja” z 2001, gdzie był głosem hologramu Dr Know. Jednak w swoim testamencie aktor nie pozostawił instrukcji dotyczących wykorzystywania jego głosu po śmierci w nowych projektach, ani „przywracania do życia” za pomocą SI. W branży filmowej tymczasem gorąco jest nie tylko na protestach, ale i w biurach, gdzie szuka się prawnych sposobów na legalizację i usprawiedliwienie „ożywiania” kolejnych ikon Hollywood. Plotki o nowych filmach z Jamesem Deanem czy Marylin Monroe jeszcze nigdy nie były tak blisko ziszczenia się.

Iron Maiden - 5 ciekawostek o albumie "The Number of the Beast" | Jak dziś rockuje?