Odszedł mistrz niepokoju
To smutny moment dla wszystkich miłośników kina gatunkowego. Tom Noonan, urodzony na nowojorskim Brooklynie, zakończył swoją życiową rolę. Aktor, który od lat 70. budował swoją pozycję w branży, zmarł 14 lutego 2026 roku w wieku 74 lat. Smutne wieści o jego odejściu przekazali za pośrednictwem mediów społecznościowych jego współpracownicy – aktorka Karen Sillas oraz reżyser Fred Dekker. Choć przyczyny śmierci nie zostały podane do publicznej wiadomości, świat filmu pogrążył się w żałobie po artyście, który jak mało kto potrafił wnieść na ekran atmosferę chłodu i napięcia.
Zobacz też: Nie żyje uczestnik "Must Be The Music". Ciężko chorował!
Twarz, której się nie zapomina
Noonan miał niezwykły dar do kreowania postaci, które zostają w pamięci na długo po seansie. Prawdziwym przełomem w jego karierze okazała się rola seryjnego mordercy Francisa Dollarhyde’a w kultowym „Manhunterze”. Aktor połączył tam zimną kalkulację z psychologicznym mrokiem, tworząc kreację wręcz wzorcową. Fani kina akcji doskonale pamiętają go również jako Caina z „RoboCop 2” czy Rzeźnika Rippera z „Bohatera ostatniej akcji”. Noonan świetnie odnajdywał się w rolach outsiderów i antybohaterów, pojawiając się także w takich hitach jak „Gorączka”, „12 małp” czy w serialowym hicie „Z Archiwum X”.
Reżyser i człowiek teatru
Warto pamiętać, że Tom Noonan nie ograniczał się jedynie do odgrywania cudzych wizji. Był artystą kompletnym – pisał scenariusze i reżyserował. Jego sztuka „What Happened Was…”, wystawiana na off-Broadwayu, a później przeniesiona na ekran, zdobyła uznanie krytyków w latach 90. Karen Sillas, która miała okazję z nim współpracować przy tym projekcie, wspomina ten czas jako niezwykłe doświadczenie artystyczne. Mimo mrocznego wizerunku ekranowego, w środowisku uchodził za profesjonalistę pełnego pasji i wsparcia dla innych twórców.
Zobacz też: Nie żyje znana influencerka. Została znaleziona martwa w samochodzie