Spis treści
Kamil Sipowicz o trudnych momentach przed śmiercią żony
Polska scena muzyczna pogrążyła się w głębokiej żałobie 28 lipca 2018 roku, kiedy media obiegła informacja o odejściu Kory Jackowskiej. Gwiazda zespołu Maanam przez długi czas toczyła publiczną batalię z nowotworem, nie rezygnując przy tym z aktywności zawodowej. Nawet w trakcie wyczerpującej chemioterapii zasiadała w jury programu "Must be the Music. Tylko Muzyka", angażując się jednocześnie w istotne dla niej kwestie społeczne. Ostatni etap choroby spędziła w swoim azylu, z dala od blasku fleszy.
Brak pożegnania i agresja w ostatnich dniach
Ostatnie tchnienie Olga Sipowicz, znana szerzej jako Kora, oddała w swoim domu na Roztoczu, mając u boku ukochane zwierzęta oraz wieloletniego partnera. Kamil Sipowicz zdecydował się jednak na bolesne wyznanie dotyczące atmosfery panującej w domu tuż przed tragedią. Okazuje się, że artystka w terminalnym stadium choroby nie mogła znieść widoku męża, przez co ten musiał usuwać się w cień. Mężczyzna z żalem przyznał, że nie doszło między nimi do ostatecznego pożegnania.
- Mam jednak do siebie pretensje, że nie zdążyłem pożegnać się z Korą. Pod koniec życia była wobec mnie bardzo agresywna. Prosiłem naszych przyjaciół, by byli przy niej. Ja starałem się schodzić z jej pola widzenia, żeby jej nie denerwować. Wszystkim zarządzałem, wszystko organizowałem, ale nie byłem obok niej. Żałuję, że się nie pożegnaliśmy
– powiedział Kamil Sipowicz w rozmowie z Plejadą.
Zobacz również: 5 najsłynniejszych duetów Kory. Artystka przełamywała schematy gatunkowe
- Kora w ostatnich dniach swojego życia nie miała już jasnego umysłu. Tydzień przed śmiercią jej stan się poprawił, czuła się bardzo szczęśliwa. Aż wstyd jej było z tego powodu
– dodał poeta, wspominając ostatnie dni Olgi Jackowskiej, legendy polskiego rocka.
Zobacz również: Kamil Sipowicz tak skomentował wykonanie przeboju Maanamu przez Metallikę. Jak według artysty zareagowałby Kora?
Nietypowy pomysł na pogrzeb Kory Jackowskiej
Para sformalizowała swój związek dopiero w 2013 roku, mimo że byli ze sobą od czterech dekad. Decyzja o ślubie podyktowana była głównie względami urzędowymi, wynikającymi z postępującej choroby wokalistki. W tym samym roku liderka Maanamu usłyszała druzgocącą diagnozę: rozsiany rak jajnika z przerzutami do otrzewnej. Mimo przejścia serii zabiegów chirurgicznych oraz cykli chemioterapii, po pięcioletniej walce artystka zmarła.
- Uważałem, że Kora chciałaby mieć pogański pogrzeb, chciałaby zostać spalona na żerdziach. Na pewno wolałaby to niż spalenie w jakimś potwornym krematorium. Jej menadżerka zabroniła mi jednak tego. Powiedziała, ze to nielegalne i że wsadzą nas za to do więzienia. Uznałem, że może rzeczywiście byłoby to trochę zbyt ekstrawaganckie i ustąpiłem. W pewnym sensie poszedłem na łatwiznę. Może niesłusznie
– wyznał Kamil Sipowicz w wywiadzie, podkreślając, że ostatecznie uległ presji otoczenia i przepisów prawa. W trakcie rozmowy zaznaczył również, że mimo wielkiej miłości, wciąż nosi w sobie żal do zmarłej małżonki.
Kłótnie z Korą zza światów i burzliwy nowy związek
Filozof wyjawił, że przez długi czas po pogrzebie bardzo intensywnie czuł obecność żony. Doświadczał jej znaków poprzez zachowanie zwierząt czy działanie urządzeń domowych. Wspomniał sytuację, gdy podczas samotnego czytania, w telewizorze nagle pojawił się wątek miłości wykraczającej poza śmierć. Mimo tego duchowego połączenia, Sipowicz nie ukrywa, że ma do artystki pretensje o pewne zaniedbania, o których dowiedział się po fakcie, i zdarza mu się z nią o to kłócić.
- Przez pierwsze trzy lata od jej śmierci bardzo wyraźnie odczuwałem jej obecność. Komunikowała się ze mną przez samochód, telewizor czy zwierzęta. Bywało tak, że siedziałem sam w domu, czytałem książkę i nagle włączał się serial, którego bohaterowie rozmawiali o miłości ludzi, którzy po śmierci spotykają się w innej rzeczywistości (...) Bardzo ją kocham. Ale mam też do niej pretensje o pewne zaniedbania, których się dopuściła i o których dowiedziałem się po czasie. Zdarza się, że się z nią o to kłócę. Ona dobrze o tym wie
– stwierdził. Dwa lata po odejściu Kory mężczyzna związał się z młodszą o trzy dekady Sylwią, z którą ożenił się w 2021 roku. Małżeństwo nie przetrwało jednak próby czasu, a rozwód sfinalizowano w 2023 roku. Była żona nie szczędziła Sipowiczowi gorzkich słów, publicznie komentując zakończenie ich relacji.
- Dziś w Zamościu odbyła się nasza sprawa rozwodowa. W końcu wolność. Chciałabym na koniec poprosić mojego byłego męża, żeby przestał publicznie gloryfikować toksyczne związki. Zdrady, nielojalność, kłamstwa, awantury wszczynane dla rozrywki mogą drugiej osobie poharatać głowę na długi czas. A czasem na całe życie. Są lepsze sposoby dla zabijania nudy
– napisała kobieta, kierując te ostre zarzuty bezpośrednio do swojego byłego męża.