Grażyna Zielińska szczerze o końcu „Rancza” i śmierci kluczowych aktorów. Słynna serialowa Babka zdradza kulisy nowej produkcji

Grażyna Zielińska, 73-letnia gwiazda polskiego kina i teatru, w świadomości milionów widzów na zawsze pozostanie legendarną Babką z produkcji „Ranczo” emitowanej w TVP. W wywiadzie udzielonym dziennikarce stacji VOX FM aktorka zdradziła szczegóły wyboru do tej kultowej roli, opowiedziała o reakcjach fanów na ulicach oraz skomentowała ostateczne zakończenie popularnego formatu telewizyjnego.

Aktorka Grażyna Zielińska w roli Babki z serialu „Ranczo”, ubrana w chustę i szal, trzymająca drewnianą laskę, w otoczeniu drzew. O szczerej rozmowie z gwiazdą na temat zakończenia produkcji i kulisach pracy przeczytasz na naszym portalu.
Autor: TVP VOD/ Materiały prasowe Ranczo 10 sezon odc. 129. Babka (Grażyna Zielińska)

Grażyna Zielińska, czyli kultowa Babka z serialu „Ranczo”. Kariera aktorki

Urodzona w 1952 roku absolwentka wrocławskiej filii PWST to niezwykle ceniona postać na polskiej scenie teatralnej i przed obiektywem kamery. Prawdziwą sławę oraz wielką miłość publiczności przyniosły jej wyraziste występy na drugim planie w najchętniej oglądanych telenowelach. Największy telewizyjny triumf święciła jako tajemnicza znachorka w formacie „Ranczo”. Jej imponujący dorobek obejmuje ponadto wieloletnie angaże w takich produkcjach jak „Na dobre i na złe”, „Pierwsza miłość” czy kinowa komedia „Pieniądze to nie wszystko”. Zawodowo od lat przynależy do stałego zespołu Teatru Dramatycznego w Płocku, a telewidzowie mogą ją regularnie śledzić w popularnych „Barwach Szczęścia”.

Artur Barciś o "Podlasiu" i nowych odcinkach "Rancza" | Wywiady ESKA

Finał serialu „Ranczo”. Grażyna Zielińska ujawnia kulisy powrotu na plan

Aktorzy i główni twórcy „Rancza” zebrali się w czerwcu 2026 roku, by zrealizować finałową odsłonę tego uwielbianego przez Polaków formatu. Najnowsza seria ma stanowić ostateczne rozwiązanie dotychczasowych losów mieszkańców Wilkowyj. Redakcja radia VOX FM zapytała o to głośne przedsięwzięcie Grażynę Zielińską, której legendarna kreacja wiejskiej zielarki na zawsze weszła do kanonu krajowej popkultury. Dziennikarka stacji postanowili sprawdzić, jak praca w takich warunkach wyglądała z perspektywy tak wyrazistej aktorki.

Prowadząca wywiad zauważyła, że postać z telewizyjnych Wilkowyj urosła do rangi autorytetu w dziedzinie medycyny ludowej oraz specyficznych kuracji. Zapytała artystkę wprost, czy przypadkowi przechodnie na ulicy rzeczywiście prosili ją o receptury na zdrowotne mikstury i porady medyczne. Grażyna Zielińska jednoznacznie potwierdziła te doniesienia, opowiadając radiu VOX FM zabawną historię ze swojego życia.

„Grażyna Zielińska – Tak, i to było bardzo miłe! Ktoś podchodził i mówił: »O, niech pani da mi przepis, żeby tego mojego starego coś tam do roboty pognało« (śmiech). Pytałam wtedy: »A jaki dzisiaj mamy dzień?«. Słyszałam, że poniedziałek. »To w poniedziałki nie leczę« - odpowiadałam. A tak naprawdę w życiu prywatnym nie za bardzo znam się na ziołach. Wiem, że melisa jest na uspokojenie, kojarzę coś o korze dębu i rumianku - i to tyle!”

Prowadząca rozmowę przypomniała również głośne słowa Katarzyny Żak, która często podkreślała, że charakterystyczna Solejukowa była wynikiem jej osobistego trudu, a także autorskiej koncepcji. W związku z tym padło bezpośrednie pytanie o proces budowania roli znachorki przez rozmówczynię. Gwiazda w najdrobniejszych szczegółach wyjaśniła mechanizmy swojej wytężonej pracy nad kultową bohaterką.

„– Zastanawiałam się, jak to ugryźć. Prywatnie jestem bardzo temperamentną osobą, mam w sobie mnóstwo energii życiowej i optymizmu. Tworząc Babkę, chciałam to trochę wyciszyć - nie chciałam, żeby wyszła z niej taka przemądrzała, wszystko wiedząca kobieta. Musiałam powalczyć ze sobą, żeby nie być zbyt gwałtowną, a jednocześnie zachować naturalność, bo na co dzień jestem straszną gadatliwa (śmiech). Musiałam to okiełznać, dbając o to, by postać nie stała się flegmatyczna. Tak jest zawsze - jeśli przytomnie i uczciwie podchodzi się do zadania, to każdy aktor ciężko pracuje nad swoją rolą. Moja rola Babki w dotychczasowym »Ranczu« była w gruncie rzeczy rolą epizodyczną. W serialu działo się mnóstwo innych rzeczy, a jednak to właśnie Babka tak mocno zapadła widzom w pamięci. Nie ukrywam, że to dla mnie ogromny zaszczyt. Cieszę się z tego, bo wiadomo, że każdy aktor lubi być doceniany. Według mnie to jest właśnie sens aktorstwa - nie tyle bycie sławnym, ile bycie zauważanym przez widzów. Aktor bez widza nie istnieje, a uznanie publiczności to największa nagroda.”

Redaktorka VOX FM zwróciła następnie uwagę na interesujący wzorzec w zawodowej karierze gwiazdy, pytając, czy to kolejny przykład, gdy z pozoru epizodyczny udział w fabule przerodził się w ogromny fenomen widzów. Artystka natychmiast odniosła się do swoich wcześniejszych doświadczeń z popularnego medycznego tasiemca telewizyjnego.

„– Był taki okres, kiedy trafiłam do serialu »Na dobre i na złe«. Grałam tam bardzo lubianą przez widzów Mamę Mareczka - a samego Mareczka grał Paweł Wilczak. Miałam się pojawić tylko na dwa odcinki, a okazało się, że zostałam na kilkanaście lat! Wszyscy na ulicy wołali za mną: »Mama Mareczka, Mama Mareczka«. Ludzie zaczęli mnie zaczepiać, polubili mnie. Ktoś prosił o zdjęcie na ulicy, ktoś o autograf. Pytałam zdziwiona: »Mnie?«, a w odpowiedzi słyszałam: »Tak, panią!«. Myślałam sobie wtedy: »Ojej, ojej«. Miałam jednak w głowie jedno - taka popularność nie jest dana na zawsze. Znikniesz na miesiąc z ekranów i już nie istniejesz. Po roli Mamy Mareczka wcale nie grałam jakoś bardzo dużo. Gdzieś tam drugi plan, tu epizod, tam malutka rola. Telefony wcale nie szalały.”

Później dyskusja płynnie zeszła na temat kooperacji na planie hitu komediowego. Przedstawicielka radia dopytywał o relacje aktorki z głównym reżyserem całej produkcji, Wojciechem Adamczykiem, oraz o kwestię żmudnych castingów przed uruchomieniem kamer. Rozmówczyni chętnie ujawniła kulisy swojego angażu.

„– Nawet pytałam kiedyś Wojtka, czy na tę rolę były jakieś castingi, ponieważ ja propozycję przyjechania na próby dostałam po prostu na maila. Wojtek odpowiedział mi, że wcześniej oczywiście organizowano inne castingi, jednak dodał: »Ja od początku wiedziałem, że to ty będziesz grała«. Znałam Wojtka Adamczyka z dawnych lat, kiedy reżyserował jeszcze spektakle dyplomowe, które wychodziły bombowo.”

Dziennikarka szybko upewniła się, czy słynny filmowiec od razu, po pierwszej lekturze skryptu, widział w obsadzie wyłącznie ją. Grażyna Zielińska skwapliwie przytaknęła, wyrażając ogromną radość z zaufania reżysera.

„– Tak. Bardzo się ucieszyłam, że w ogóle o mnie pamiętał po tych wszystkich latach i po mojej pracy w teatrze. Praca z nim to zaszczyt, bo Wojtek Adamczyk to jest najwyższa reżyserska półka. I tak się złożyło, że trafiłam do »Rancza«.”

Padło również pytanie o bezpośredni wpływ potężnej rozpoznawalności na bieżącą ścieżkę zawodową. Prowadząca usiłowała dowiedzieć się, czy niekwestionowany sukces wiejskiej telenoweli przełożył się na lawinę nowych propozycji dla doświadczonej artystki, jednak gwiazda szybko obaliła ten mit.

„– Żebym była jakoś specjalnie zasypywana propozycjami jak inne aktorki, nawet w moim wieku? O nie, tak nie ma. To nie tak, że przez rolę Babki z »Rancza« nagle gram teraz wszędzie.”

W dalszej części wywiadu padło pytanie o autentyczne emocje towarzyszące pierwszej wiadomości o wielkim powrocie na plan. Kobieta nie kryła ulgi, że wieloletnia i burzliwa epopeja związana ze wznawianiem formatu wreszcie znalazła swój konkretny finał.

„– Bardzo mi się ten pomysł podoba. Ucieszyłam się, że zaczniemy tę pracę i że zdołamy ją szczęśliwie dokończyć, po tych dziesięciu latach szarpaniny w tę i we w tę. Przecież wszyscy w kółko pytali o to »Ranczo« - kiedy będzie, kiedy wraca, co dalej z serialem...

Dziennikarka natychmiast zauważyła, że ciekawość fanów jest całkowicie uzasadniona, ponieważ stary serial zakończył się wieloma całkowicie otwartymi wątkami fabularnymi. Aktorka skomentowała to w niezwykle zwięzły sposób.

„– To jest dłuższa historia, ale nie chcę w nią głęboko wchodzić. Scenariusz po tych dziesięciu latach został oczywiście uaktualniony, trochę pozmieniany, ale warto było.”

Przedstawicielka mediów była również bardzo ciekawa twardych faktów, dlatego dopytywał o precyzyjny termin, w którym obsada dowiedziała się o nadchodzących zdjęciach.

„– Informację na ten temat dostaliśmy w styczniu i lutym 2026 roku.”

Dziennikarka VOX FM zapytała gwiazdę o pierwszą, całkowicie szczerą reakcję na dostarczony przez producentów materiał literacki. Emocjonalna odpowiedź serialowej Babki rozwiała wszelkie wątpliwości odnośnie definitywnego zamknięcia sagi o mieszkańcach Wilkowyj.

„– Ucieszyłam się, ponieważ to będzie historia definitywnie zamykająca cały projekt pod tytułem »Ranczo«. Dla widzów wszystko stanie się jasne i nie trzeba będzie nas już wszędzie zaczepiać i dopytywać o ciąg dalszy. Będzie można wyrażać swoje opinie po obejrzeniu całości - mówić, czy wyszło gorzej, czy lepiej, po co to było i na co - ale to będzie jasny koniec. Nie będzie już pytań: »A kiedy nakręcicie coś nowego, żeby coś poprawić lub zmienić?«, bo każdy przecież ma sto tysięcy swoich pomysłów. Projekt zostanie zamknięty i to będzie koniec. Nic więcej już nie powstanie!”

Finałowa część rozmowy dotknęła niezwykle trudnego tematu niespodziewanego odejścia wybitnych aktorów: Franciszka Pieczki i Pawła Królikowskiego. Prowadząca zapytała o to, jak ekipa filmowa radzi sobie z ich stratą oraz czy scenarzyści przewidzieli w tekście specjalne pożegnanie dla zmarłych legend kina. Grażyna Zielińska przedstawiła dojrzałe, chłodne i wysoce profesjonalne stanowisko całej obsady wobec tej nieodwracalnej tragedii.

„– Trzeba ten projekt zamknąć bez względu na śmierć Pawła Królikowskiego i pana Franciszka Pieczki. Bez względu na tragiczne wypadki losowe, które dotknęły nas - ludzi, którzy brali w tym udział. Zresztą projekt i tak zostałby zakończony już wcześniej, gdyby producenci i telewizja dogadali się na czas. Mimo wszystko rozmawialiśmy o nich na planie dobrze, z ogromną radością, że mieliśmy możliwość z nimi pracować. Myślę, że to ostateczne zakończenie bardzo by ich ucieszyło. Podchodzimy do tego zwyczajnie - nie ma tu jakiegoś sztucznego smutku czy odprawiania wspólnych żalów, że tak się stało. Przecież to jest normalne życie. Każdy ma swoją drogę. Jeden przeżył więcej, drugi mniej, jeden ich poznał bliżej, inny nie, bo przecież nie wszyscy mieliśmy wspólne sceny. Proszę to potraktować jako naturalną kolej rzeczy, życie idzie dalej. Nie wiem, czy w samym serialu będzie jakieś specjalne pożegnanie lub napisy dedykowane. Ja skupiam się na swoim zadaniu.”

Najlepsze teksty Babki Zielarki z “Rancza” - dokończysz je? Spróbuj w quizie!
Pytanie 1 z 10
Dokończ cytat: "Taki ty zdrowy jak ja..."