Spis treści
Dotąd najpopularniejszą adaptacją “Lalki” Bolesława Prusa była interpretacja Wojciecha Jerzego Hasa z 1968 roku, w której role Izabeli Łęckiej i Stanisława Wokulskiego zagrali Beata Tyszkiewicz i Mariusz Dmochowski. Wszystko zmieniło się jednak we wrześniu 2026 roku, kiedy to światło dzienne ujrzą dwie nowe “Lalki” - serialowa, od Netflixa, z Sandrą Drzymalską i Tomaszem Schuchardtem w rolach głównych, oraz filmowa (premiera 30 września) z Kamilą Urzędowską i Marcinem Dorocińskim.
Beata Tyszkiewicz o nowych “Lalkach”. Serial obejrzy, do kina nie pójdzie
W rozmowie z Faktem Beata Tyszkiewicz przyznała, że nie zamierza porównywać nowych “Lalek” do filmu ze swoim udziałem. - W ogóle tego nie porównuję, bo to zupełnie odrębne sprawy. Od premiery filmu Hasa minęło już tyle lat... Nie ma już tych ludzi, nie ma tamtych fachowców i dawnej techniki. Słyszałam jednak, że w nowej adaptacji bardzo zadbano o wystrój i stronę wizualną - rzekła. Zapytana o to, czy widziała już serial Netflixa, odparła, że nie, ale ma zamiar to nadrobić.
- Jeszcze nie widziałam, ale myślę, że obejrzę. W moim wieku ma się już czas na to, żeby oglądać telewizję.
CZYTAJ TEŻ: Zagraniczni krytycy ocenili "Lalkę". Porównują ją do "Bridgertonów", ale wytknęli kilka błędów
Zupełnie inaczej sytuacja prezentuje się w przypadku filmowej “Lalki”. Beata Tyszkiewicz przyznała, że dobrze życzy produkcji i obsadzie, ale chodzenie do kina nie należy już do praktykowanych przez nią zwyczajów.
- Do kina już nie chodzę i raczej nie zrobię wyjątku. W każdym razie życzę wszystkim aktorom po prostu dużej frajdy z premiery ich filmu - skwitowała.
CZYTAJ TEŻ: "Lalka". Będzie 2. sezon serialu Netflixa? Odpowiedź wcale nie jest oczywista
Beata Tyszkiewicz z nietypową radą dla nowych Łęckich
W ten samej rozmowie poruszono temat aktorek, które podjęły się zinterpretowania postaci Izabeli Łęckiej. Z uwagi na fakt, iż oba projekty mają szansę ponieść się za granicą (netflixowa “Lalka” już to zresztą robi) 88-letnia aktorka zażartowała, że Sandra Drzymalska i Kamila Urzędowska winny pokusić się o pseudonimy artystyczne. - Nie kojarzę tych aktorek, ale myślę, że powinny obrać sobie pseudonimy. Mają tak trudne nazwiska, że aż przykro zaczynać karierę od czegoś, czego nikt na świecie nie będzie w stanie zapamiętać - podsumowała żartobliwie Beata Tyszkiewicz.
Źródło: Beata Tyszkiewicz daruje sobie filmową "Lalkę", ale netflixową chętnie obejrzy. Zdradziła dlaczego