Taką radę otrzymał Johnny Marr od Paula McCartneya po rozpadzie The Smiths. To były tylko cztery słowa!
Brytyjska formacja The Smiths powstała w 1982 roku w Manchesterze. Dwa lata później na rynku ukazał się jej debiutancki album zatytułowany po prostu The Smiths. Na miano jednak najważniejszego krążka zapracował The Queen Is Dead. Na trzecim wydawnictwie The Smiths z 1986 znalazły się bowiem takie utwory, jak m.in. The Boy with the Thorn in His Side, Bigmouth Strikes Again czy There Is a Light That Never Goes Out. Grupa jednak długo nie istniała, bo tylko do 1987. Od tamtej pory nie powróciła na scenę (mimo lukratywnych ofert).
W niedawnym wywiadzie dla magazynu Mojo gitarzysta Johnny Marr wrócił pamięcią do momentu rozpadu zespołu. Opowiedział także o reakcji Paula McCartneya w momencie, w którym dowiedział się, że historia The Smiths naprawdę dobiegła końca.
Marr w tamtym dość trudnym momencie zdradził, że spędził "długi i niesamowity" dzień w towarzystwie McCartneya oraz jego żony, Lindy.
Linda była niezwykle hojną osobą, wypytywała mnie o całe moje życie. Paul tam siedział, więc po prostu opowiedziałem mu o rozpadzie zespołu. Spojrzałem na niego i czekałem na jego odpowiedź. A on po prostu przyznał: "Taki już los zespołów". Może i było to proste, ale z pewnością skuteczne. To była genialna odpowiedź, zwłaszcza, że padła z jego ust. Przez te wszystkie lata, kiedy ludzie prosili mnie o radę w podobnych sytuacjach, sam dochodziłem do wniosku, że to jedyne właściwe podsumowanie – powiedział gitarzysta.
Johnny Marr zapowiedział nowy album. Premiera wydawnictwa zbliża się wielkimi krokami
Jakiś czas temu Marr zapowiedział premierę swojego piątego studyjnego krążka. Całość będzie zatytułowana The Age of Everything. Nowe wydawnictwo artysty ukaże się 2 października 2026 nakładem wytwórni BMG i będzie zawierać 10 kompozycji. Płytę promują utwory Spin i Ophelia. – To płyta, która przyniosła mi najwięcej oczyszczenia. Tytuł przyszedł mi do głowy na wczesnym etapie prac i stał się myślą, od której nie dało się uciec. Zdawał się podsumowywać to, co – jak sądzę – czuje teraz wielu ludzi. To pojęcie wszechogarniające, ale niekoniecznie oznacza coś negatywnego. W naszej kulturze pojawia się poczucie przytłoczenia wywołane technologią, ale patrząc na to z innej perspektywy, można w tym dostrzec również poczucie nowych możliwości – przyznał Johnny Marr, cytowany w informacji prasowej.
Materiał powstawał w Londynie, a zarejestrowany został w Manchesterze.