To on mógł dołączyć do Led Zeppelin po śmierci Johna Bonhama? "Były takie plotki"

2026-04-28 10:45

W regularnym okresie funkcjonowania zespołu Led Zeppelin jego skład był stały, a tworzyli go Jimmy Page, Robert Plant, John Paul Jones oraz John Bonham. Po śmierci perkusisty grupa zakończyła działalność, powracała na scenie jedynie okazjonalnie. Czyżby nie był to jednak wcale jej pierwszy plan na przyszłość po odejściu Bonhama?

John Bonham

i

Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe

W 1980 roku zespół Led Zeppelin cieszył się już statusem jednego z największych na świecie. Formacja miała na koncie osiem studyjnych albumów i dosłownie niezliczoną liczbę koncertów, które nieustannie przyciągały imponujące tłumy.

Także w trasie formacja była we wrześniu 1980 roku, gdy w jej obozie doszło do tragedii. 25 września 1980 roku w wieku 32 lat zmarł jej perkusista, John Bonham. Muzyk na dzień przed śmiercią wypił około 40 szotów wódki, po czym zwymiotował we śnie, w wyniku czego udusił się. Krótko po tym tragicznym zdarzeniu, na początku grudnia tego samego roku, Jimmy Page, Robert Plant i John Paul Jones ogłosili, że nie są w stanie funkcjonować dalej jako zespół bez Johna Bonhama, w związku z czym podjęli decyzję o zakończeniu działalności. Czyżby jednak nie był to pierwszy pomysł, jaki po śmierci perkusista padł w obozie formacji?

Jakie relacje panowały w Led Zeppelin? „Nie byliśmy przyjaciółmi”

Led Zeppelin mogli funkcjonować z innym perkusistą? Komentuje sam zainteresowany?

Takie plotki krążą w kuluarach już od lat, znane są nawet nazwiska, którymi ekipa Page'a miała się rzekomo interesować w kontekście zastąpienia Johna Bonhama.

Jedną z takich osób miał rzekomo być Carmine Appice, znany w tym czasie już z zespołu Vanilla Fudge czy ze współpracy z Rodem Stewartem. Teraz bębniarz został zapytany o ten wątek w nowym wywiadzie dla podcastu "Talk Louder". Jak stwierdził Appice enigmatycznie, rzeczywiście były pogłoski o tym, że Led Zeppelin chcą kontynuować pomimo śmierci Bonhama z nim lub z Cozy Powellem w składzie. Dopytywany o to, czy przyjąłby taką propozycję stwierdził, że tak, zaznaczył jednak, że nigdy nie dostał żadnego telefonu w tej sprawie. Appice dodaje, że nie jest tak, że w tym okresie nie miał żadnego zajęcia, gdyż występował w tym czasie u boku Stewarta, który miał być wyjątkowo zaniepokojony wizją straty perkusisty na rzecz Led Zeppelin.

Zrobiłbym to, ale grałem z Rodem. To nie tak, że nie współpracowałem z nikim. Właśnie skończyliśmy sześć koncertów w Forum. Więc Rod zapytał mnie: "Dołączysz do Led Zeppelin?". Odpowiedziałem: "Nic o tym nie wiem". Powiedziałem: "Wiem, że krążą plotki, ale nigdy nie dostałem telefonu ani nic". Powiedział: "O, to dobrze. Kontynuujmy. Krążą plotki, że przechodzę na emeryturę, więc kontynuujmy. Po prostu sprzedamy więcej biletów". Powiedziałem: "Dobrze". I tak zrobiliśmy. Ale nikt mnie o to nie zapytał - wyznał w podcaście Carmine Appice.