W 1980 roku zespół Led Zeppelin cieszył się już statusem jednego z największych na świecie. Formacja miała na koncie osiem studyjnych albumów i dosłownie niezliczoną liczbę koncertów, które nieustannie przyciągały imponujące tłumy.
Także w trasie formacja była we wrześniu 1980 roku, gdy w jej obozie doszło do tragedii. 25 września 1980 roku w wieku 32 lat zmarł jej perkusista, John Bonham. Muzyk na dzień przed śmiercią wypił około 40 szotów wódki, po czym zwymiotował we śnie, w wyniku czego udusił się. Krótko po tym tragicznym zdarzeniu, na początku grudnia tego samego roku, Jimmy Page, Robert Plant i John Paul Jones ogłosili, że nie są w stanie funkcjonować dalej jako zespół bez Johna Bonhama, w związku z czym podjęli decyzję o zakończeniu działalności. Czyżby jednak nie był to pierwszy pomysł, jaki po śmierci perkusista padł w obozie formacji?
Led Zeppelin mogli funkcjonować z innym perkusistą? Komentuje sam zainteresowany?
Takie plotki krążą w kuluarach już od lat, znane są nawet nazwiska, którymi ekipa Page'a miała się rzekomo interesować w kontekście zastąpienia Johna Bonhama.
Jedną z takich osób miał rzekomo być Carmine Appice, znany w tym czasie już z zespołu Vanilla Fudge czy ze współpracy z Rodem Stewartem. Teraz bębniarz został zapytany o ten wątek w nowym wywiadzie dla podcastu "Talk Louder". Jak stwierdził Appice enigmatycznie, rzeczywiście były pogłoski o tym, że Led Zeppelin chcą kontynuować pomimo śmierci Bonhama z nim lub z Cozy Powellem w składzie. Dopytywany o to, czy przyjąłby taką propozycję stwierdził, że tak, zaznaczył jednak, że nigdy nie dostał żadnego telefonu w tej sprawie. Appice dodaje, że nie jest tak, że w tym okresie nie miał żadnego zajęcia, gdyż występował w tym czasie u boku Stewarta, który miał być wyjątkowo zaniepokojony wizją straty perkusisty na rzecz Led Zeppelin.
Zrobiłbym to, ale grałem z Rodem. To nie tak, że nie współpracowałem z nikim. Właśnie skończyliśmy sześć koncertów w Forum. Więc Rod zapytał mnie: "Dołączysz do Led Zeppelin?". Odpowiedziałem: "Nic o tym nie wiem". Powiedziałem: "Wiem, że krążą plotki, ale nigdy nie dostałem telefonu ani nic". Powiedział: "O, to dobrze. Kontynuujmy. Krążą plotki, że przechodzę na emeryturę, więc kontynuujmy. Po prostu sprzedamy więcej biletów". Powiedziałem: "Dobrze". I tak zrobiliśmy. Ale nikt mnie o to nie zapytał - wyznał w podcaście Carmine Appice.