Ten rockowy album zmienił życie Javiera Bardema. Hollywoodzki aktor wskazał na słynny krążek z lat 70.

Javier Bardem jest wiernym fanem rockowych czy metalowych brzmień. Jego pasja do muzyki zaczęła się, gdy jako 10-latek usłyszał pewien legendarny album z lat siedemdziesiątych. Jeden gitarowy riff sprawił, że życie nie było już takie samo.

Aktor Javier Bardem w jasnej marynarce na tle logotypów. O jego rockowych inspiracjach przeczytasz na EskaRock.
Autor: Gim / GCH/ East News

Aktor Javier Bardem zdradził, która płyta zmieniła jego życie. Chodzi o legendarny rockowy krążek z lat 70.

Javier Bardem jest wielkim fanem rockowych i metalowych brzmień. To wiadomo tak naprawdę od lat. Hollywoodzki aktor nigdy nie krył miłości do muzyki. A w wywiadach chętnie dzieli się anegdotami związanymi ze swoją pasją. 

Laureat Oscara za film To nie jest kraj dla starych ludzi braci Coenów wystąpił chociażby, nie tak dawno, w filmie dokumentalnym o kultowej brytyjskiej formacji Iron Maiden. Ostatnio natomiast, w jednym z wywiadów, zdradził, że przed snem zamiast relaksujących dźwięków odpala... utwory Slipknota!

Dzień, w którym zespół AC/DC zagrał swój pierwszy koncert. Ikona zadebiutowała ponad 50 lat temu!

57-letni aktor wspominał, w programie Subway Takes, że jego uwielbienie dla rocka zaczęło się w dość młodym wieku. Przełom nastąpił, kiedy miał ledwie 10 lat. W 1979 roku usłyszał album, który doprawdy zmienił mu życie. Wybór padł na klasyczny krążek w dorobku australijskiego AC/DC

Pierwszą płytą, jaką pamiętam, było "Highway To Hell". Miałem 10 lat. W momencie, gdy usłyszałem ten otwierający riff, moje życie po prostu się zmieniło. Powiedziałem sobie: "To jest to, czego chcę słuchać do końca moich dni!" – wyznał aktor. 

Gust muzyczny Bardema nie zatrzymał się jednak na klasyce. Na jego codziennej playliście królują też takie zespoły, jak Bad Omens czy Falling In Reverse. Jak się okazuje, ciężkie dźwięki miały bezpośredni wpływ na jego pracę na planie nowej wersji serialu Peleryna strachu. Przypomnijmy, że w tej produkcji wciela się on w postać psychopatycznego Maxa Cady'ego. Bardem zdradził, że przed każdym ujęciem słuchał nowoczesnego metalcore'u czy Linkin Park. 

Javier Bardem o swojej miłości do Iron Maiden

Aktor wyznał, że twórczość Żelaznej Dziewicy poznał, dzięki starszemu bratu. W 1982 roku ogromne wrażenie zrobił na nim The Number of the Beast, trzeci studyjny album w dyskografii Iron Maiden. Pierwszy raz na koncercie grupy pojawił się natomiast w 1988 w rodzinnej Hiszpanii. Od tamtej pory widział muzyków IM na żywo ponad dziesięciokrotnie. – Oglądanie koncertów Iron Maiden to wyraz radości, przyjemności i zaangażowania w muzykę. To są świetni muzycy i komponują niesamowite utwory od tylu lat. To są hymny. A kiedy występują na scenie, naprawdę dają z siebie wszystko – powiedział Bardem w wywiadzie dla zachodniego wydania magazynu Metal Hammer

Oto najlepsze rockowe albumy z lat 70. według sztucznej inteligencji [TOP10]: