Architekt Dźwięku i Morderca – Podwójne Życie Phila Spectora
Są w historii rocka postacie, które zapisują się złotymi zgłoskami, ale i te, które zostawiają po sobie krwawy ślad. Phil Spector zdołał zrobić obie te rzeczy naraz. Z jednej strony był rewolucyjnym producentem, który w latach 60. na zawsze zmienił brzmienie muzyki, inspirując gigantów formatu The Beatles czy The Beach Boys. Z drugiej, jego nazwisko na zawsze będzie splamione krwią aktorki Lany Clarkson, co zaprowadziło go za kraty do końca jego dni. Ta historia o genialnym wizjonerze i bezwzględnym przestępcy to opowieść o innowacji, paranoi i tragicznym upadku, który wstrząsnął całym muzycznym światem.
Stworzona przez niego „Ściana Dźwięku” była prawdziwym dźwiękowym monolitem. Wyobraźcie sobie małe studio Gold Star w Los Angeles, napakowane muzykami po brzegi, jakby zaraz miało eksplodować energią. Spector upychał tam nawet dwudziestu pięciu instrumentalistów i kazał im grać jednocześnie. Następnie, kręcąc gałkami od kompresji, pogłosu i echa do oporu, tworzył potężne, symfoniczne brzmienie. Piosenki zamieniały się w kieszonkowe opery, które wylewały się z głośników z niemal fizyczną siłą. To właśnie ta metoda wyniosła na szczyty takie perełki jak „Be My Baby” grupy The Ronettes i stała się świętym Graalem dla innych artystów. Sam Brian Wilson przyznał, że ten singiel był iskrą zapalną dla legendarnego albumu „Pet Sounds”.
Geniusz, który więził żonę i groził bronią Leonardowi Cohenowi
Kariera Phila Spectora wystrzeliła jak rakieta, napędzana zarówno niezwykłym talentem, jak i osobistą tragedią, która położyła się cieniem na jego życiu. Już jako osiemnastolatek wbił się na sam szczyt listy Billboard Hot 100 z zespołem Teddy Bears i utworem „To Know Him Is to Love Him”. Jego tytuł był bolesnym echem napisu z nagrobka ojca, który popełnił samobójstwo. Zaledwie trzy lata później, w 1962 roku, Spector został najmłodszym właścicielem wytwórni płytowej w USA, przejmując pełną kontrolę nad Philles Records. W latach 1962-1966 wyprodukował ponad dziewiętnaście singli, które rozbiły bank, lądując w Top 10 w Stanach. Wśród nich znalazły się nieśmiertelne hymny, jak „He's a Rebel” Crystals czy „You've Lost That Lovin' Feelin'” duetu Righteous Brothers.
Jednak za drzwiami studia geniusz ustępował miejsca tyranii i niebezpiecznej obsesji na punkcie kontroli. Perfekcjonizm Spectora ocierał się o szaleństwo, a historia nagrania „Be My Baby”, które poprzedziły cztery godziny prób i ponad czterdzieści podejść, jest tego koronnym dowodem. Jego nieprzewidywalność potrafiła zmrozić krew w żyłach. Podczas sesji z Leonardem Cohenem, Spector przystawił artyście naładowany pistolet do gardła, szepcząc „Kocham cię, Leonard”. Również jego życie prywatne było polem terroru. Jego żona, Ronnie Spector, ujawniła w autobiografii, że producent zamienił ich dom w twierdzę, więżąc ją w posiadłości otoczonej drutem kolczastym i zabierając jej buty, by uniemożliwić ucieczkę.
Phil Spector zamordował Lanę Clarkson. Jakie słowa wypowiedział tuż po zbrodni?
Kres tej szalonej jazdy nadszedł w 2003 roku, kiedy w kalifornijskiej posiadłości Spectora znaleziono ciało aktorki Lany Clarkson z raną postrzałową w ustach. Producent próbował sprzedać historię o samobójstwie, rzucając upiorne zdanie, że kobieta „pocałowała broń”. Pierwszy proces w 2007 roku nie przyniósł rozstrzygnięcia, ale sprawiedliwość dopadła go dwa lata później. W 2009 roku ława przysięgłych uznała go winnym morderstwa drugiego stopnia. Sąd wymierzył mu karę od 19 lat do dożywocia, co było ostatnim, głuchym akordem w jego karierze i ostatecznie zamknęło go w więzieniu. W trakcie procesu na jaw wyszły liczne relacje świadków o jego wcześniejszych groźbach z użyciem broni, co dopełniło obrazu niestabilnego i śmiertelnie niebezpiecznego człowieka.
Ostatnie nuty w jego biografii wybrzmiały w więziennym szpitalu. Phil Spector zmarł 16 stycznia 2021 roku na skutek powikłań po COVID-19, kończąc życie jako skazaniec numer CDCR G63602. Jego historia to jeden z najmroczniejszych rozdziałów w księdze rock and rolla, pozostawiający po sobie rewolucyjne nagrania, które ukształtowały pokolenia i wciąż zachwycają swoją mocą. Jednocześnie jego postać na zawsze będzie przypominać, jak cienka jest granica między geniuszem a szaleństwem, a jego artystyczne dziedzictwo na zawsze będzie obciążone ciężarem popełnionej zbrodni.