Rod Stewart dziś już cieszy się statusem prawdziwej globalnej ikony. Muzyk od ponad sześciu dekad z dużym powodzeniem prowadzi swoją karierę sceniczną, działając przede wszystkim pod własnym nazwiskiem.
Brytyjski artysta skończył w styczniu tego roku 81 lat, nie przeszkadza mu to jednak w ciągłej pracy, przede wszystkim na scenie. Od dłuższego czasu muzyk przebywa na terenie Stanów Zjednoczonych, gdzie koncertuje. Niestety jednak, w sobotę 13 czerwca w mediach społecznościowych Stewarta pojawiło się oświadczenie, informujące o konieczności odwołania pokazu w Kalifornii. Jako powód takiego stanu rzeczy podano "ostrą infekcję dróg oddechowych, która wywołała u niego zapalenie krtani". Na moment przed planowanym rozpoczęciem koncertu muzyk wrzucił zdjęcie siebie na scenie pisząc w opisie, że czuje się lepiej po otrzymaniu leków, jednak jego głos wciąż nie brzmi tak, jak powinien. Stewart wyraził także żal i rozczarowanie z powodu odwołanego występu.
Teraz jednak rozczarowania nie kryją fani i fanki artysty, którzy mieli wziąć udział w jego występie w Kalifornii...
Mecz zamiast własnego koncertu?!
Wszystko to z powodu zdjęć, które obiegły Internet. Widać na nim będącego w wyraźnie dobrym nastroju Roda Stewarta, który na trybunach przeżywa mecz Szkocja-Haiti w ramach tegorocznych Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Sęk w tym, że całą sytuacja miała miejsce zaledwie kilka godzin po odwołaniu przez artystę koncertu w Kalifornii.
O planowanym udziale w meczu poinformował sam Stewart, wrzucają na swoje media społecznościowe wideo, na którym jest na pokładzie prywatnego samolotu wraz ze swoimi synami. Tłumaczy w nim, że lecą do Bostonu na wspomniany wyżej mecz, aby kibicować Szkocji. Na jego zakończenie muzyk... wykonał przyśpiewkę No Scotland, no party. To właśnie ten fragment wzbudził największy niesmak wśród fanów i fanek artysty. Ci w sekcji komentarzy wprost zarzucili mu, że postanowił odwołać koncert tylko po to, aby oglądać mecz.
Polecany artykuł: