Muzyk Apocalyptiki broni kontrowersyjnego albumu Metalliki!
W 2003 roku na rynku ukazał się St. Anger, ósmy studyjny album w dyskografii Metalliki. Krążek po premierze wzbudził sporo kontrowersji. Choć od jego wydania minęły już ponad dwie dekady, to dyskusje o tej płycie nie milkną. Surowa produkcja i brak solówek gitarowych sprawiły, że wielu fanów odwróciło się od amerykańskiego kwartetu. Nie wszyscy jednak są negatywnie nastawieni do St. Anger. W tym gronie jest chociażby Eicca Toppinen, lider fińskiej grupy Apocalyptica.
– Uważam, że to świetny album, choć całość okazała się trudna w odbiorze. Kiedy trzy lata temu pracowaliśmy nad naszą nową płytą [chodzi o "Plays Metallica Vol. 2" z coverami utworów Metalliki; album ukazał się w 2024 - przyp. red.], bardzo mocno wgryzłem się w "St. Anger", bo czułem, że jest tam coś, co musimy nagrać [muzycy nagrali ostatecznie własną wersję utworu tytułowego]. Kiedy już przywykłem do tego brzmienia, pomyślałem: "Ależ to jest niesamowite!". Jest w tym albumie tyle złości, pasji i szczerości – powiedział muzyk w wywiadzie dla Pipeman Radio.
Toppinen nie dziwi się zupełnie, że fani Metalliki doznali szoku po premierze w 2003. W dalszej części rozmowy porównał surowość St. Anger do... norweskiego black metalu.
– Ludzie oczekiwali czegoś ładnego i gładkiego. Chrzanić to! Metallica to zespół metalowy. Dziś, w czasach gdy wszystko wokół jest przesadnie wypolerowane i sterylnie czyste, produkcja "St. Anger" brzmi cholernie odświeżająco. Włączcie to sobie znowu. To wspaniały album – podsumował.
Album St. Anger, mimo dość mieszanych recenzji, dotarł na szczyt list w ponad 15 krajach, w tym na amerykańskim Billboardzie czy w Polsce. W naszym kraju krążek ten pokrył się złotem (ponad 35 tys. sprzedanych egzemplarzy). Na całym świecie rozszedł się w ponad 6 milionach.