Urodzony 6 marca 1946 roku David Gilmour bardzo wcześnie, gdyż już jako zaledwie ośmiolatek zainteresował się muzyką. Bardzo duży wpływ mieli na to jego rodzice, którzy rozbudzali w nim pasję. Wszystko zmieniło się już w połowie lat 50., gdy Gilmour - co jest charakterystyczne dla życiorysu wielu muzyków - zainteresował się twórczością Elvisa Presleya. Nie dzięki niemu jednak, a za sprawą zespołu The Everly Brothers postanowił chwycić za gitarę.
Rozpoczął naukę, do której podchodził z ogromnym entuzjazmem - zupełnie przeciwnie zaś podchodził do tej szkolnej. Jednak to dzięki uczęszczaniu do placówek w Cambridge miał okazję poznać dwie osoby, które zmieniły jego życia. Mowa o Rogerze Watersie i Sydzie Barrecie, którzy już dekadę później powołali do życia zespół kluczowy dla historii rocka, Pink Floyd.
Sam Gilmour stał się jego częścią nieco później, w grudniu 1967 roku, gdy coraz bardziej zaczęła dawać o sobie znać nieobliczalność Barretta. To on właśnie de facto zastąpił swojego kolegę w składzie. Po raz pierwszy David wystąpił jako oficjalny członek Pink Floyd już na A Saucerful of Secrets. Reszta, jak to mówią, jest historią.
To najważniejszy gitarzysta w historii rocka? Tak uważa David Gilmour!
David Gilmour jest obecnie uznawany za jednego z najlepszych i najważniejszych gitarzystów w historii muzyki, regularnie trafia na najwyższe pozycje rankingów najbardziej utalentowanych w tym fachu. On sam jednak uważa, że w branży w zupełnie innym momencie pojawił się ktoś, kto zmienił wszystko.
Kogo muzyk ma na myśli? Gilmour zdradził to już wiele lat temu, chociażby w wywiadzie dla "Guitar Player" z 2009 roku. To w tej rozmowie właśnie przyznał, że jego zdaniem na miano gitarzysty, który zmienił rocka zasługuje nikt inny, jak Eddie Van Halen. Co prawda muzyk przyznał, że nie słucha Van Halen zbyt często, stwierdził jednak, że styl gry Eddiego był jedyny w swoim rodzaju "radosny, czysty i nieokiełznany".