Choć niektórym może być ciężko w to uwierzyć, to od rozpoczęcia drugiej prezydentury Donalda Trumpa minął zaledwie rok. W tym czasie amerykański polityk poczynił tak wiele budzących szerokie komentarze (i kontrowersje) kroków, że media na całym świecie niemal nie przestają o nim pisać - i to jak widać, niezależnie od obranego profilu specjalności.
Wszystko to dlatego, że kolejne decyzje Trumpa budzą emocje i wywołują komentarze również muzyków rockowych, a do grona tego należą już chociażby Jack White, Tom Morello czy Bruce Springsteen. W przypadku "Bossa" między artystą a politykiem doszło do medialnej, odbywającej się za pośrednictwem koncertów/platform społecznościowych, "pyskówki", a muzyk nie odpuścił sobie także na jednym z ostatnich koncertów.
ZOBACZ TAKŻE: Bruce Springsteen dał występ w hołdzie zamordowanej w USA kobiety. Muzyk porównał agentów ICE do... gestapo!
Rod Stewart ostro o działaniach administracji Donalda Trumpa
Tym razem stanąć w opozycji do Donalda Trumpa zdecydował się jego, co najlepsze, dawny przyjaciel. Mamy na myśli jednego z najważniejszych brytyjskich artystów solowych, Roda Stewarta. Muzykowi wyjątkowo nie przypadły do gustu słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych na temat organizacji NATO i umniejszania znaczenia wojsk jej członków podczas misji wspierających USA w Afganistanie. Jak stwierdził w czwartek w wypowiedzi dla stacji FOX News: "Nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu i rzeczywiście tak zrobili, ale pozostawali nieco z tyłu, z dala od linii frontu".
Rod Stewart zamieścił nagranie na swoim koncie na Instagramie, w którym mówi, że zdaje sobie sprawę z tego, że jest "tylko muzykiem rockowym", ale dodaje, że jest także Brytyjczykiem i nosi tytuł "Lorda", uważa więc, że ma prawo do swojego zdania. Artysta mówi, że nie może przejść obojętnie wobec słów, umniejszających rolę także żołnierzy brytyjskich w Afganistanie. Stewart mówi, że podczas tych działań wojennych zginęło ponad 400 Brytyjczyków. Zdaniem muzyka, to, co robi i mówi Trump jest absolutnie nie do zniesienia i apeluje do obecnego premiera Wielkiej Brytanii, Keira Starmera oraz lidera Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa Nigela Farage'a o stanowczą reakcję.