Kim Thayil (gitarzysta Sondgarden) wskazał "Wielką Czwórkę" grunge'u
Kim Thayil, legendarny gitarzysta formacji Soundgarden, przy okazji premiery swojej autobiografii zatytułowanej A Screaming Life: Into the Superunknown with Soundgarden and Beyond, która trafiła do sprzedaży w połowie maja 2026 roku, postanowił cofnąć się do lat 80. i wskazać cztery zespoły, które zbudowały fundamenty pod rozwój muzyki grunge'owej.
– Myślę, że te cztery zespoły wystarczająco się od siebie różniły, miały tak odrębne brzmienie i wywarły tak ogromny wpływ na grupy, które pojawiły się później, że śmiało można nazwać je "Wielką Czwórką" pierwszej fali grunge'u. Różniły się, ale uderzyły z taką siłą, że doprowadziło to do wszystkiego, co widzieliście później – powiedział gitarzysta w rozmowie z portalem Loudwire.
Thayil wskazał na kultową formację Melvins dowodzoną przez Buzza Osbourne'a. Gitarzysta przyznał, że to właśnie on pokazał mu legendarne strojenie gitary do Drop-D. W jego zestawieniu znalazł się też Green River. To właśnie w tym zespole występowali m.in. późniejsi muzycy Pearl Jam (basista Jeff Ament i gitarzysta Stone Gossard) czy Mark Arm, który znany jest z Mudhoney. Co ciekawe, to właśnie w recenzji ich EP-ki Bruce Pavitt – szef wytwórni Sub Pop – po raz pierwszy użył słowa "grunge" (brud). W ten właśnie sposób opisał ich styl.
Gitarzysta nie zapomniał także o swojej kapeli. Nic w tym dziwnego. Soundgarden przecierali przecież śmiało grunge'owe szlaki już w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Listę Kima Thayila zamyka The U-Men. Najstarsza formacja z całej stawki. Powstała bowiem w 1980. Na samym początku stanowiła największą siłę w Seattle. – Wszyscy ich lubili, byli wpływowi i mieli całkiem spory fanklub. Ostatecznie, zajęło to kilka lat, ale w końcu Soundgarden, Green River i Melvins dogoniły ich pod względem popularności – wyznał muzyk.
Co z niewydanym albumem Soundgarden z Chrisem Cornellem?
Muzycy Soundgarden cały czas pracują nad nowym materiałem, na którym znajdą się ścieżki wokalne nagrane przez Chrisa Cornell przed śmiercią. – Musimy dokończyć ten proces. Chodzi głównie o samo nagrywanie – powiedział Thayil (w wywiadzie dla LifeMinute). Muzycy jednak się z tym wszystkim nie spieszą. Gitarzysta ujawnił, że materiał ten powstawał na przestrzeni ostatnich 10-15 lat.
Pieczę producencką nad płytą objął Terry Date, który w przeszłości współpracował już z Soundgarden. Na ten moment dyskografię zespołu zamyka King Animal z 2012.