Upadek legendy country. Narkotyki i pożar lasu, który prawie zniszczył karierę Casha
Johnny Cash w połowie lat 60. był cieniem samego siebie, a jego kariera chyliła się ku upadkowi. Głębokie uzależnienie od amfetaminy i leków uspokajających sprawiło, że artysta tracił głos, drastycznie chudł i regularnie zawalał koncerty. Choć konsekwentnie kreował się na wyjętego spod prawa twardziela, w rzeczywistości nigdy nie siedział w więzieniu na dłużej niż jedną noc. Najgorszą prasę przyniósł mu incydent z października 1965 roku, kiedy to w El Paso wpadł w ręce celników z setkami tabletek ukrytymi w futerale na gitarę.
Jakby problemów z prawem było mało, w tym samym roku Cash wywołał gigantyczny pożar lasu w Kalifornii. Zepsuty układ wydechowy jego kampera doprowadził do spalenia ponad 500 akrów terenu w parku narodowym, co spowodowało śmierć kilkudziesięciu rzadkich kondorów kalifornijskich. Muzyk został pozwany przez rząd federalny i musiał zapłacić 82 000 dolarów odszkodowania. Ta sytuacja dodatkowo zrujnowała jego finanse oraz wizerunek w oczach opinii publicznej, przez co wielu ludzi z branży muzycznej postawiło na nim krzyżyk.
Bunt przeciwko wytwórni. Jak producent Bob Johnston przemycił pomysł na koncert w Folsom
Wytwórnia Columbia Records spisała muzyka na straty i kategorycznie odmawiała nagrania płyty w więzieniu. Szefostwo firmy uważało taki pomysł za marketingowe samobójstwo i bało się skandalu oraz bojkotu ze strony konserwatywnych fanów muzyki country. Cash jednak uparcie dążył do celu, ponieważ od lat dostawał listy od skazańców, dla których jego utwór "Folsom Prison Blues" z 1955 roku był niemal hymnem. Artysta zmagający się z własnymi demonami czuł głęboką empatię do ludzi z marginesu społecznego.
Przełom nastąpił dzięki producentowi Bobowi Johnstonowi, który był buntownikiem nienawidzącym korporacyjnych zasad. Johnston sprytnie wykorzystał zmiany kadrowe w zarządzie wytwórni, ominął swoich przełożonych i samodzielnie zadzwonił do naczelnika więzienia Folsom, aby zarezerwować termin na 13 stycznia 1968 roku. Gdy korporacja dowiedziała się o planach, było już za późno na jakiekolwiek zmiany i odwołanie występu. Cash dostał swoją szansę, choć nikt w biurach Columbii nie wierzył, że ten materiał w ogóle uda się sprzedać.
Nocna nauka piosenki skazańca. Niezwykła historia utworu "Greystone Chapel"
Dzień przed wejściem za mury więzienia Cash dostał od pastora taśmę z piosenką napisaną przez jednego z osadzonych, Glena Sherleya, który odsiadywał wyrok za napad z bronią w ręku. Muzyk był tak bardzo poruszony tekstem utworu pod tytułem "Greystone Chapel", że zarwał całą noc, aby nauczyć się go wraz z zespołem. Zagranie tej kompozycji na żywo, podczas gdy zszokowany Sherley siedział w pierwszym rzędzie, natychmiast zjednało Cashowi zaufanie najbardziej niebezpiecznych przestępców w Ameryce.
Zmanipulowany okrzyk tłumu. Co tak naprawdę wydarzyło się podczas "Folsom Prison Blues"?
Jednym z najbardziej znanych momentów płyty jest euforia więźniów po słynnych słowach o zabiciu człowieka w Reno, jednak w rzeczywistości na sali panowała wtedy kompletna cisza. Strażnicy przed koncertem surowo zabronili osadzonym głośnych reakcji przy tekstach wymierzonych w system, grożąc im za to surowymi karami i użyciem pałek.
I shot a man in Reno just to watch him die – wyśpiewał Cash, ale na sali nie było słychać wtedy żadnej reakcji tłumu
Słynne wiwaty i gwizdy, które słyszymy na albumie "At Folsom Prison", zostały dograne dopiero później w studiu przez producenta. Bob Johnston chciał w ten sposób podbić dynamikę nagrania i sprawić, by słuchacz poczuł atmosferę buntu. Mimo tego drobnego zabiegu technicznego, więź artysty z publicznością była najzupełniej prawdziwa, co potwierdzili po latach wszyscy muzycy towarzyszący Cashowi na scenie, w tym June Carter oraz Carl Perkins.
Powrót na szczyt i walka o prawa więźniów. Johnny Cash sprzedaje więcej płyt niż The Beatles
Wydany w maju 1968 roku album okazał się gigantycznym sukcesem i całkowicie odmienił losy Johnny'ego Casha. Płyta sprzedała się w milionach egzemplarzy, a w pewnym momencie 1969 roku Cash cieszył się tak wielką popularnością, że na amerykańskim rynku sprzedawał więcej albumów niż legendarna czwórka z Liverpoolu. Sukces ten pozwolił mu wyjść z nałogu, zyskać całkowitą swobodę twórczą i stać się wpływowym głosem w ważnej debacie publicznej.
Zamiast być zapomnianym narkomanem, artysta stał się postacią znaną jako "The Man in Black", czyli człowiekiem w czerni, który wykorzystał swoją sławę do walki o reformę systemu więziennictwa w USA. W 1972 roku wystąpił nawet przed senacką podkomisją, gdzie opowiadał o fatalnych warunkach panujących za kratami. Nagranie w Folsom nie tylko uratowało mu skórę, ale uczyniło z niego ikonę, która połączyła świat muzyki country z surową prawdą o życiu ludzi wyrzuconych poza nawias społeczeństwa.