Greta Van Fleet nie chce grać równo? Unikają metronomu jak ognia

i

Autor: Ron Harris/Associated Press/East News

Greta Van Fleet nie chce grać równo? Unikają metronomu jak ognia

2023-11-24 15:22

Metronom to urządzenie równo odmierzające metrum, czyli tempo danego utworu, mierzone w uderzeniach na minutę (BPM). Pierwsze mechaniczne jego wersje powstały już w 1816 roku, a jako jednego z pionierów ich profesjonalnego wykorzystania uważa się Ludwiga van Bethoveena. Dziś ćwiczenia z metronomem to obowiązkowe doświadczenie dla większości muzyków, a szczególnie perkusistów. Jednak nie wszyscy to lubią, a jak widać, niektórzy wręcz unikają.

Każdy, kto ćwiczy z metronomem doświadczył niejeden raz rozjechania się z rytmem i przekonania, że tak naprawdę to urządzenie się myli, a on wciąż grał to samo. Niestety fizyka nie zna litości i najsłabszym ogniwem w tym równaniu jest człowiek. Czy jednak takie mijanie się z ustalonym tempem jest zawsze złe? W końcu istnieje wiele kompozycji, w których tempo zmienia się w trakcie ich trwania. Wystarczy przywołać Life of Agony i ich „Through And Through”. Tempo tu zmienia się, a wraz z nim utwór płynie i brzmi naturalnie. Sprowadzenie wszystkiego do jednego mianownika kompletnie by odarło go z charakteru.

Z drugiej strony wyobraźcie sobie takie motoryczne granie, oparte na spójnej rytmice, jak Rammstein czy Judas Priest, które „pływałoby” w tempie od szybkiego do wolnego i z powrotem. Byłaby to katastrofa, całe powietrze spuszczone z balonu.

Jaki zatem problem ma Greta Van Fleet z tym urządzeniem? Czerpiący mocno z tradycji lat 60-tych i 70-tych zespół nagrywał ostatni album "Starcatcher" celowo wyłączając ścieżkę metronomu, do której mogliby wszyscy równać. Pomysł ten wytłumaczył perkusista grupy Jorge Botas, podczas rozmowy z portugalskim Metal Global.

- Większość ludzi nawet nie podejrzewa, że nie używamy go na żywo oraz w studio i jest to piękne, ponieważ muzyka ma niedoskonałości, przyspieszenia i wycofania tempa i jest to niesamowite – tłumaczy Botas – Dopóki jesteś zjednoczony z zespołem nie ma żadnego znaczenia czy będzie troszkę szybciej czy wolniej na końcu. Najlepszym przykładem jest „Honky Tonk Women” The Rolling Stones i Dave (producent płyty – przyp. red.) często go przywoływał. Zaczyna się lekko, seksownie, osadzony w rytmie, a potem przewijasz na koniec piosenki, czego wtedy nie można było zrobić i jest znacznie szybciej. Nie miałeś jednak wtedy o tym pojęcia. Nikt nie miał. Po prostu ten kawałek tego potrzebuje. Była to część metody Dave’a i naszej, dzięki czemu tak dobrze się dogadaliśmy.

Jeśli chcecie sprawdzić na własnej skórze efekt Stones’ów, posłuchajcie „Honky Tonk Women”...

… a następnie Grety Van Fleet, której może stylistycznie bliżej do Led Zeppelin, jednak w ich muzyce spotyka się wiele inspiracji z najlepszych lat rockowej rewolucji.

Till Lindemann - 6 najlepszych solowych numerów artysty / Eska ROCK